Zeszyty i czekolada

28 września 2009

Gdańsk przywitał mnie bardzo ciepło.
Słońce przebijało się przez pozwijane liście kasztanów, ocieplając wąskie uliczki Wrzeszcza i nadając kolor starym kamienicom. Miałam ochotę na spacer po plaży, na zbieranie kasztanów i szuranie nogami w suchych liściach, ale obowiązki uniemożliwiły mi spełnienie swych zachcianek.

Po wniesieniu kilkunastu pudeł, toreb, walizek, dwóch dyń i wielkiego okrągłego stołu, zajęłam się rozpakowywaniem rzeczy. Mówiłam już kiedyś, że to lubię: po raz kolejny rozkładać książki na półkach, nadawać nowe miejsca starym rzeczom, odnajdywać się w świeżym miejscu i układzie. A potem biegać po sklepach w poszukiwaniu mydelniczki, ściereczek czy rozgałęziacza, myśleć nad kolorem narzuty na kanapę czy przestawiać żelazną miniaturę wieży Eiffela tak długo, by wreszcie znalazła swoje miejsce.

Pierwszą noc w nowym mieszkaniu świętowaliśmy butelką szampanskoje i paczką solonych paluszków.
Pierwszej nocy śniły mi się śliczne zeszyty i czekolada, a więc to, co bardzo lubię. Poczytuję to za dobry znak.
Na pierwsze śniadanie zjadłam truskawkowy kisiel.
Na pierwszy obiad były ziemniaczki w mundurkach z odrobiną masła i fasolka szparagowa z bułką tartą.

Dziś nastał kolejny dzień w Gdańsku.
Szarawy i chodny, bardziej przyziemny.
Ze szczelin życia wypełzły tysiące drobiazgów, które należało pozałatwiać, aby żyło się lepiej. Uporawszy się z tym wszystkim, zaparzyłam kawę*, usiadłam przy stole i przy szmerze radia przejrzałam mój brulion z przepisami (ten pierwszy, najwcześniejszy).

Aha, a na śniadanie jadłam granolę**.

GRANOLA Z ORZECHAMI WŁOSKIMI I MIGDAŁAMI

(szkielet przepisu pochodzi z „Nigella Feasts”)

Składniki:

baza:

300 g płatków owsianych
100 g płatków pszennych (opcjonalnie)
150 ml jabłkowego, naturalnego soku
4 łyżki miodu
50 g brązowego cukru (dla osób preferujących słodszą granolę polecam zwiększyć ilość cukru o ok.10 g albo miodu do 6 łyżek)
3 łyżki oleju
2 łyżeczki cynamonu
1 łyżeczka mielonego imbiru
? łyżeczki soli

dodatki:

? szklanki migdałów, obranych ze skórki
? szklanki wyłuskanych orzechów włoskich
? szklanki ziaren słonecznika
1/2 szklanki ziaren sezamu
3 łyżki zarodków pszennych

Mieszam wszystkie składniki. Rozkładam na dużej blasze. Piekę 20 min. w 180 st. C.  Mieszam granolę i piekę kolejne 20 minut, w tej samej temperaturze (a jeśli płatki się za bardzo przypiekają, zmniejszam temperaturę do 170 st. C.).

Uwagi:

1. zastanawiałam się kiedyś, czemu służy sok w granoli. Po jednej spalonej porcji (bez soku) odpowiedź przyszła sama ? płyn zapobiega paleniu się cukru, a także sprawia, że płatki owsiane namiękają, a dopiero potem się przypiekają. Dzięki temu granola jest puszysta, a zarazem chrupiąca.
Będąc przy cukrze: gdy po raz pierwszy piekłam granolę (wg przepisu Nigelli), nie zmieniałam ilości cukru, po czym okazało się, że jest o wiele za słodka. Podana przeze mnie ilość cukru daje lekką, nienatrętną słodycz. Jestem zdania, że lepiej jest dosłodzić ją suszonymi owocami albo innymi dodatkami, niż ładować w nią cukier, jednak wszystko to kwestia gustu.

2. w przepisie podzieliłam składniki na stałe i zmienne. Stałe stanowią szkielet granoli, zmienne to różne dodatki, które można miksować jak dusza zapragnie.

Moim numerem jeden na liście dodatków są migdały. Mają ładny kształt, a gdy się je przyrumieni, smakują i wyglądają jeszcze lepiej. Pysznie smakują także pozbawione skórki orzechy laskowe, kwaskowata żurawina albo drobno posiekane suszone śliwki, morele czy figi. Czasem dorzucam do granoli suszone banany. Po głowie chodzi mi też wzbogacenie jej o drobne kawałki czekolady. Kiedyś robiłam też granolę z kakaem.

3. najbardziej lubię ją z zimnym mlekiem. Jednakże frakcja niemlecznych w blogosferze jest naprawdę pokaźna, dlatego polecam granolę z jogurtem 🙂 Z resztą, co ja Wam będę mówić? Każdy wie, z czym się to je!

* w całkiem nowym i nieskończenie pięknym kubku z Duki – kupiłam dziś cztery, gdy skracając sobie drogę, przechodziłam przez centrum handlowe; kubek ma ?pogniecioną? fakturę, na zewnątrz jest biały, zaś jego wnętrze wypełnia żółtawa krakelura; wyobrażam go sobie w towarzystwie gorącej czekolady albo mleka z miodem;

** pieczoną jeszcze w P.;

60 komentarzy

  • 8 lat temu

    o czym marzysz z okazji przeprowadzki? o czymś szczególnym?
    niech Wam się dobrze mieszka!

    ściskam Cię, Aniu!

  • 8 lat temu

    Andziolu, myślałam o czymś namacalnym. Chcę Ci sprawić małe COŚ na dobry początek. Przy okazji muszę wyprosić u Ciebie adres (niniejszym to czynię!!!!).
    W sprawie wykupu służę pomocą. Często zajmuję się takimi sprawami, więc jeśli zajdzie potrzeba pisz 🙂

  • 8 lat temu

    Mój sennik tłumaczy czekoladę jako uciechy zmysłowe i radość, więc oby się nie pomylił:)
    a wieża Eiffla… miałam dziś to samo z gąską w brązowej sukience, wylądowała w końcu na parawanie
    ale masz dużo ołówków:)))

  • 8 lat temu

    No to ja już hurtem – i egzaminu, i mieszkania gratuluję, bo w chorobie i zapędzeniu jeszcze mi komentarz pod postem zeżarło!

    Dużo szczęścia i wielu magicznych chwil w nowym życiu, nowym domu, Aniu 🙂

  • 8 lat temu

    No to ja już hurtem – i egzaminu, i mieszkania gratuluję, bo w chorobie i zapędzeniu jeszcze mi komentarz pod postem zeżarło!

    Dużo szczęścia i wielu magicznych chwil w nowym życiu, nowym domu, Aniu 🙂

  • 8 lat temu

    Ups… to teraz mam dwa i to identyczne 😉

  • 8 lat temu

    Wszystkiego najpiękniejszego w nowym …!
    Radości z każdego nowego bibelotu i rzeczy, która "trzeba" kupić i radości z oswajania wnętrz…
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie:)

  • 8 lat temu

    Aniu, mam nadzieje, ze w nowym miejscu sny beda tylko i wylacznie czekoladowe!

  • 8 lat temu

    I ja teraz zmieniłam swoje miejsce, a wraz ze mną moje rzeczy i część książek (większa część przypadła Lipce ;))

    Zobaczyłam ołówki i od razu przypomniał mi się fragment "Masz wiadomość", o tym, że jesień w NY jest piękna, i że gdyby on znał jej adres, to wysłałby jej bukiet ołówków 🙂

  • 8 lat temu

    Jak granola to u mnie tylko z jogurtem greckim, naprzemiennie… i dodaję daktyle, bo kocham namiętnie.
    Stare zeszyty i ja ostatnio odgrzebałam, mają piękne okładki.
    Wszystkiego dobrego na nowym miejscu życzę i samych takich miłych snów!

  • 8 lat temu

    Fantastyczna granola, wszystkiego dobrego w nowym mieszkanku z nowym kubkiem w ręku 🙂
    Pozdrawiam!

  • 8 lat temu

    Często spotykam się z opiniami, że ktoś nie znosi przeprowadzek. Że przeprowadzka to klęska żywiołowa. A ja to uwielbiam. Nie przeprowadzałam się wprawdzie zbyt wiele razy, ale i tak kocham tą atmosferę. A pierwsze dni w nowym mieszkaniu są NAJLEPSZE z całego mieszkania 🙂
    Miłego szukania odpowiednich miejsc na wszystko co jeszcze stoi w pudłach!

  • 8 lat temu

    Aniu, jak wspaniale można było przejść przez drzwi w Twoim domku, zjeść z Tobą granolę (obowiązkowo z zimnym mlekiem), i wyobrażać sobie gdzie postawić książki a gdzie wierzę Eiffel'a 🙂 Teraz bym Ci z chęcią odwdzięczyła się pyszną gęstą czekoladą i całym plikiem pięknych, pachnących papierem zeszytów – tak by sen był proroczy:)
    Niech Ci się dobrze żyje w nowym miejscu! Ściskam Cię mocno Anulko :*

  • 8 lat temu

    Aniu i ja mam często ochotę oderwać się, chwycic małe rączki i pobiec tam gdzie liście szurają pod stopami.
    Obowiązki jednak uniemożliwają te czynności na co dzien,ale w weekend owszem:))
    Kochana, piękny kubek, piękne zdjęcia!
    Granolę chętnie bym zjadła w Twoim towarzystwie 🙂
    Zyczę by Ci się wspaniale mieszkało!:))
    Pozdrawiam:*

  • 8 lat temu

    O! Gratuluję przeprowadzki!
    Uwielbiam szampanskoje 🙂 Jest niezastąpiony.
    Jak ja kocham Twoje zdjęcia kobieto…..

  • 8 lat temu

    Uwielbiam się przeprowadzać. Zaczynać wszystko od nowa 🙂
    Takich początków zaliczyłam już kilka… Średnio co 5 lat pcha nas do przodu, do zmian. Teraz tęsknym okiem patrzę na inny kontynent… choć z drugie strony w ruinie tak nam dobrze, że chyba na razie trochę tu pomieszkamy 😉

    Niech Ci się dobrze wiedzie w nowym miejscu, Aniu. I niech sny zawsze tam będą najpiękniejsze :*

  • 8 lat temu

    ahh jak wspaniale opisujesz te pierwsze chwile w nowym domku…tak jak i ty lubie przeprowadzki, poznawanie nowych katow i wyczowanie atmosfery…
    co do zdjecia z pierscionkiem…pierscien zaprojektowany jest przez moja Mamusie bardzo dawno temu…
    Pozdrawiam serdecznie, i zycze przyjemnego dnia
    Buziaki
    Magdalena/Color Sepia

  • 8 lat temu

    Nie wiem dlaczego, może to tylko takie moje odczucie, ale wszystko co ma związek z bakaliami kojarzy mi się z ciepłem, kominkiem i miłym wieczorem… Uwielbiam….

  • 8 lat temu

    Wszystkiego najwspanialszego w tym nowym miejscu Aniu! To faktycznie bardzo mile uczucie gdy sie wszystko na nowo uklada, przestawia, szuka odpowiedniego miejsca dla ksiazek, zdjec, obrazow, bibelotow…

    Pozdrawiam serdecznie!

    PS. Kubek sliczny! A ja wlasnie kilka dni temu zbilam moja ulubiona filizanke do kawy i jestem baaardzo niepocieszona 🙁

  • 8 lat temu

    Ech pamietam jak 3 lata temu wprowadzalam sie do naszego meiszkania. Wszystko bylo takie cudowne i co dla innych bylo ciezka praca dla mnie bylo przyjemnoscia. Jest mi tu tak dobrze, ze na mysle o przeprowadzce po prostu mnie mdli 🙂
    Ja zycze Tobie Aniu, by Twoj nowy dom takze okazal sie oaza 🙂

  • 8 lat temu

    Witaj Aniu;
    Tak się cieszę, że jesteś i to ze zdanym egzaminem w garści.
    Kochana, ja też uwielbiam rozpakowywać się w nowych miejcach i kocham proste, aromatyczne jedzonko.
    Szanpanskoje i paluszki – takie ekstrawagancje przypomianją mi chwile, kiedy nad ranem kończyliśmy układanie paneli, dopisywaliśmy do końca doktorat i nie było już sensu się kłaść 🙂 Lubię takie chwile.
    A jako, że jestem pestko i zairnożercą w każdym calu – granolę podziwiam z zachwytem 🙂
    Przeysłam dużo ciepłych myśli.
    Całuję
    Monika.

  • 8 lat temu

    ciekawe jaki mnie jutro przywita Gdańsk
    ciekawe czy będzie deszcz

    mam ochotę na Twoja granolę
    i kakao z tego kubka

  • 8 lat temu

    Aniu te otwarte drzwi przypomnialy mi moje pierwsze mieszkanie we Francji, w ktorym zamieszkalam razem z moim Mezem jeszcze przed slubem. Niedlugo czeka mnie kolejna przeprowadzka, teraz powazniejsza i wieksza. Mam nadzieje, ze tak jak Ty z radoscia beda ustawiac stare rzeczy w nowym miejscu.
    Zycze Ci aby kazdy kolejny dzien w tym mieszkanku byl wyjatkowy, tak jak to pierwsze sniadanie i pierwszy obiad. Niech wszystkie Twoje dania beda wyjatkowe,magiczne.

    pozdrawiam

  • 8 lat temu

    Karola,myślałam o takich nienamacalnych rzeczach…:) Napiszę do Ciebie maila niebawem, czekaj! 🙂

    Gatko, mam nadzieję, że Twój sennik się nie pomyli, zwłaszcza, ze dziś sniło mi się czekoladowe ciasto… Serio 🙂

    An-no, Twoje trzy komentarze rekompensują mi wszystko 😉 A tak serio, to dziękuję za wszelkie miłe słowa.

    Ewo, Ewelajno, dziękuję za piękne życzenia, oby się spełniły!

    Oczko, jak ja zazdrościłam jej (Tili) tych cudów! Książkowych, znaczy się. Ja chyba nie umiałabym się rozstać z moją kolekcją, tym większy podziw budzi we mnie Twoje zachowanie. Mam nadzieję, ze zmiana miejsca korzystna… I ze nie stoją za nią żadne złe sprawy. A jesli stoją, to niech jak najszybciej odejdą!!!

    lloka, a ja jakoś daktyli nie 'czuję', wiesz? No nie smakują mi, niestety 🙁 Ale jogurt grecki z taką granolą zjem zawsze!

    Felluniu, dziękuję Ci! 🙂

    Raincloud, zgadzam się z Tobą! Tez najbardziej lubię te pierwsze momenty, zawszze je zapamiętuję.

    Tili, ale życzenia! Plik pachnących zeszytów brzmi CUDNIE! :)))

    Majano, dziękuję Ci za miłę słowa. Niewykluczone, że uda nam się kiedyś zjeść, jesli nie granolę, to coś innego, w swoim towarzystwie? 🙂

    Marto, nie masz pojęcia, jak miło mi się zrobiło, czytając to ostatnie zdanie…

    Anoushko, a jaki kontynent chodzi Wam po głowie? Taką chatę zal byłoby mi zostawiać 😉

    Magdaleno, jestem pod wrazeniem historii tego pierścionka! TO musi być swietne uczucie, nosić biżuterię od podstaw stworzoną przez bliska osobę.

    Nivejko, może to dlatego, ze bakalie to trochę świąteczne jedzenie, przynajmniej mi tak się kojarzą – ze świętami. No i samo brzmienie słowa "bakalie" jest pełne ciepła.

    Beo, dziękuję! A co do filiżanki, to doskonale CIę rozumiem…

    Elu, mam tak samo! Z odczuwaniem cięzaru prac przy przeprowadzce – wszystko jest takie fajne i przyjemne, że chce się szorowac ściany, odsuwać półki, zbierać pajęczyny 😉 Dziękuję Ci za to ostatnie zdanie, Elu.

    MOniko, jakie ładne wspomnienia 🙂 A ja myślałam, ze jakieś faux pas z tym szampańskoje popełnię… Ale postanowiłam na szczerość totalną i w nagrodę mogę poczytać m.in.takie historie, jak Twoja. Całusy!

    Asiejko, spogladam za okno i myślę, że będzie dużo słońca…:) Wypadało się w nocy!

    Karolko, nie napiszę, ze zazdroszczę Ci przeprowadzaki, bo sama ją przed chwilą miałam 🙂 To co, śmiało mogę powiedzieć Ci "i nawzajem", co tez czynię 🙂

    Dziękuję Wam za ciepłe komentarze.

    CZY MÓWIŁAM, ŻE UWIELBIAM JE CZYTAĆ? 🙂

  • 8 lat temu

    Lubie przeprowadzki, lubie wyobrazac sobie jak bedzie wygladalo to moje nowe "miejsce na ziemii" i zapelniac je rzeczami, ktore kocham lub ktore mi sie podobaja.

    Granoli jeszcze nigdy nie robilam. Chetnie sprobuje wiec wszystkie Twoje wskazowki na pewno mi sie przydadza 🙂

    Wszystkiego dobrego Aniu. Pozdrawiam cieplo 🙂

  • 8 lat temu

    miłego mieszkania :)))

    a granola smakowicie się prezentuje i od Nigelli, to na bank pyszna jest

  • 8 lat temu

    Ostatnie dwa miesiące skutecznie uświadomiły mi, że do rzeczy nie wolno tak bardzo się przywiązywać. Bo nie zastąpią one gotowego do przytulenia ramienia drugiej osoby. To tylko przedmioty – nawet jeśli budzą w nas sentymenty. One nie powiedzą: "kocham cię, tęsknię, uwielbiam, gdy się śmiejesz" One potrafią kurzyć się na półce, cieszyć oko i przypominać różne chwile – te dobre i te złe. Nic ponadto.

  • 8 lat temu

    Po pierwrze, powodzenia na nowym mieszkaniu! Po drugie, granola wyglada wysmienicie… Ta tez uwielbiam granole z lodowatym mlekiem badz tez jogurtem 🙂

  • 8 lat temu

    i znów ślinka cieknie.. oj Aniu.. hmm…

  • 8 lat temu

    Ania i ja spozniona dolacze sie do wszystkich zyczen! Smazylam te powidla, gadalam z Mama i tak mi minelo szybko…
    Ale do rzeczy: napisalas "dwóch dyń", widze jak je taszczycie – to najbardziej mi sie spodobalo, w miejsce tych dyn mialam dwa duze orzechy 🙂 jej i lubisz ustawiac itd – ja niby tez, ale tak nie lubie sie pakowac i przewozic, ze robie z caego tego przedswiewziecia straszna nerwowke, tzn. zrobilam wczoraj… A czy mowi sie u Ciebie, ze nalezy zapamietac pierwszy sen wysniony na nowym miejscu, bo sie spelnia?

    Ubieglas mnie z granola z sokiem jablkowym, ale nie dziwie sie, zabieram sie za nia od pol roku 🙂
    Buzka wielka :*

    PS. Ach Ania, no oczywiscie kubki w moim stylu i obie mamy slabosc do Duki, ja ostatnio kupilam takie cudne kieliszki nalewkowo-wodkowe, z wycinanymi paseczkami… Ale nie powinnam Cie kusic, wiem!

  • 8 lat temu

    bardzo lubię granolę, choć przyznam, ze nigdy sama nie robiłam, z lenistwa chyba, nawet nie chyba a na pewno 😉

  • 8 lat temu

    Oj, Aniu. Jak ja lubię tu zaglądać!
    I pewnie kupię sobie taki kubek.
    A, i fajny kolor ściany:)

  • 8 lat temu

    jaki cudny klimat na Twój blog…. taki pogodny i taki jakiś "taki"… chyba będę tu częściej zaglądać coś czuję, bo dzisiaj zupełnie przypadkiem trafiłam przeglądając sieć.
    zapraszam również do mnie po prezenty 🙂

  • 8 lat temu

    Bardzo lubię granolę, ale sama nie robię i prawie nie jem, odkąd zostałam odcięta od swojego wzorcowego smaku, znalezionego we francuskich musli marki Carrefour, nie do dostania w Polsce. Chociaż to takie prozaiczne, to bardziej mam ochotę na tę fasolkę i ziemniaczki, bo to już dzisiaj drugi raz, jak ktoś mi taki obraz kładzie przed oczami.

    Nowe mieszkanie to fajna rzecz, ale… ja znowu tak specjalnie Ci nie zazdroszczę. Moje skojarzenia to najpierw histeryczne poszukiwania, przy odświeżaniu co pięć minut mieszkaniowych portali, żeby ktoś mnie nie ubiegł w wyścigu do tego wymarzonego, a jak już się znajdzie, to szorowanie od góry do dołu, bo poprzedni właściciele zazwyczaj mieli mniejsze normy czystości, chociaż, teraz się łapię na tym, że im bardziej zbierający się brud staje się mój, tym mniej się przejmuję, więc pewnie moi tutaj następcy też będą mieli co robić.

    Oj, tak się rozpisałam i do tego tak ponuro. Więc: kubeczki są śliczne, chyba jutro zajrzę do Duki.

  • 8 lat temu

    Aniu, z całego serca życzę Ci, aby dobrze Ci się mieszkało. Ja bardzo lubie sie przeprowadzać. Tak się złożyło, że u mnie każda zmiana miejsca zamieszkania (a było to już chyba 5 razy) niosła za sobą coś dobrego. Tego też Tobie życzę. Ostatnio przeprowadzałam się 3 lata temu z Gdańska do Gdyni i jak na razie jest nam tu najlepiej!
    Granola cudna, kubki z DUKI też no i ta malutka miseczka z Bolesławca … ach!

  • 8 lat temu

    a ja jestem na etapie poznawania mojego mieszkania od nowa, do tego stopnia, że postanowiłam wymienić okna i parapety 😉 potem kolejny krok – meble i stół (koniecznie).
    Ania ciekawa jestem jaki masz widok z okna? 😉

    P.S. Aniu wszystkiego dobrego na nowym 😉

  • 8 lat temu

    Ktoś mi tu zagląda przez ramię i mówi, że taką granolę to by zjadł i że dawno nie robiliśmy…no i teraz przez Ciebie Anno przyjdzie mi granolę robić hi hi 😉

    Wszystkiego dobrego w nowym miejscu Ci życzę Aniu!!!

    A i te kubeczki z Duki są prześliczne!!!

    Buziaki przesyłam :-***

  • 8 lat temu

    Aniu- zycze Ci aby sie cudownie mieszkalo w nowym miejscu,zeby sie marzenia i sny spelnialy……a proste przeprowadzkowe obiadki wspominam ,jak najwspanialsze uczty…..
    Pozdrawiam 🙂

    p.s-kubki sliczne,a granoli jeszcze nie jadlam,ale tez nie przepadam za jedzeniem typu müsli itp. 🙂

  • 8 lat temu

    To jeszcze ja – najlepsze życzenia na Nowym: niech się dobrze gotuje, mieszka i przeżywa Codzienność z lekkością i uważnością zarazem: doprawionymi szczęściem 🙂

    Zazdroszczę trochę, z lenistwa przeprowadziłabym się chętnie, bo tu przydałoby się wszystko przemoalować..
    Leń ze mnie.

  • 8 lat temu

    Aniu, tak sobie wczoraj myslalam po przeczytaniu Twojego wpisu, co tez zjadalm na pierwsze sniadanie w nowym mieszk (bo widze, ze obie praktycznie w tym samym czasie sie przeprowadzalysmy) i nie wiem…. Ale wiem co pierwsze gotowalam, choc tyle 🙂 a frakcja niemleczna, ale Ty Anulka mleczna jestes, nie? 😉
    a na maila zaraz skrobne!
    :*

  • 8 lat temu

    Cudnie wygląda ten migdał zatopiony w granoli. Zawszę jak widzę to zdjęcie (a widzę już z 5 raz ;)), to tak jakoś chrupać mi się chce ;). Ależ to musi być pyszne!
    Lubię nowe mieszkania. Ja w ogóle lubię zmiany.
    Ps. Dopiero teraz zauważyłam, że Twoje zdjęcia mają tak ładnie zaokrąglone rogi ;))… Podoba mi się to!

  • 8 lat temu

    Gratuluje nowego mieszkania i życzę Ci aby mieszkało, Ci się tam jak najlepiej:) Ja uwielbiam to ustawianie rzeczy na nowych miejscach:) mam nadzieję,że będzie ci się dobrze mieszkało:)
    Granola wygląda pysznie!
    Pozdrawiam serdecznie:)

  • 8 lat temu

    Majko, polecam Ci upieczenie granoli, bo prosta to rzecz, a cieszy niezmiernie. Tylko pamiętaj, ze moja jest mniej słodka niż zazwyczaj – przed upieczeniem spróbuj, czy Ci pasuje taka słodkość,

    Margot, a dziękuję! 🙂

    Oczko, masz całkowitą rację. Dwa lata temu miałam w życiu takie zawirowania, że ostatnią rzeczą, o jakiej myślałam, były rzeczy, jakie za sobą pozostawiłam.

    Joanno, jesteś moją bratnią duszą:) NIewiele osób lubi lodowate mleko z płatkami 🙂

    Amaleno, to już, już biegnij do kuchni! 🙂

    Basiula, znów zwróciłaś uwagę na istotną rzecz w tym poście, jesteś niesamowita 🙂 Dwie dyńki ta ważna sprawa, wiozłam je między nogami, uważając, by na zakrętach mocno się nie obijały. Teraz pięknie pomarańczowieją na parapecie – kwintesencja jesieni!
    Pierwszy sen w nowym miejscu to podstawa, z tym, że ja znam wersję, która mówi, że istotne jest, czy sen będzie dobry, czy zły. Dobry = dobre życie w nowym miejscu 🙂
    A wiesz, ja jescze dumam nad zastąpieniem soku jabłkowego jaimś innym, bo jednak nutka smakowa pozostaje. MOże pomarańczowy?
    Basiu, ja widziała, podziwiała te kieliszki! Tam była cała paseczkowa seria, piękne! Kiedy się u Ciebie pojawią?
    A ja jestem ZDECYDOWANIE mleczna frakcja, ale głównie ta lodowatomleczna 😉
    Ale fajnie, co? Że się w tym samym czasie przeprowadzałyśmy 🙂 Tylko Polka tai poślizg zrobiła, niedobra! Dopiero 20go się przeprowadza…
    CO pierwsze gotowałaś? coś z bloga? Bo nie wiem, czy coś przegapiłam, nie doczytałam czy po prostu czegoś nie wiem 🙂

    Aga-aa, upiecz, upiecz, bo jest łatwiutka i szybka!

    Delie, już Ci to pisałam, ale powtórzę: DZIĘKUJĘ!Za wszystko :)* Ha, mi te ściany też bardzo się podobają, ale Tomek jęczy, ze zimne. Ale ja właśnie takie lubię!

    Nadim, witam Cię cieeeeeeeplutko! Bardzo się cieszę, że się odezwałaś. No i te prezenty… Cudo.

    KaroLino, ale jestem ciekawa tego magicznego smaku z Carrefoura 🙂 Wiesz, ja tez mam taką wzorcową granolę – jadłam kiedyś u cioci, kupiłą ją w jakimś wielkim markecie, ale nie wiem, gdzie to bylo. Niesamowicie czekoladowa (khm…więc niestety dosładzana porządnie), chrupiąca… idealna. Ale pożegnałam się z myślą, że keidykolwiek ją zjem.
    Oj, doskonale rozumiem Twoje uczucia związane z poszuiwaniem mieszkania, ze swoim i cudzym brudkiem 😉 Też ZAWSZE WSZYSTKO szoruję, zanim się gdzieś zadomowię. Kanapy, dywany, czasem ściany…:)

    Kasiu, a ja myślałam, że Tyś Gdynianka od wieków, tymczasem całkiem świeża z Ciebie mieszkanka Gdyni! Mówisz, że Gdynia lepsza? Ja uwielbiam Gdańsk, Gdyni jakoś nie czuję…

    SanFran, mi też się marzy pewien stół… Ale to daleka przyszłość. O widoku może kiedyś napiszę, jest..spokojny. Trochę zieleni, kotów, szum drzew i mało słońca, niestety. Ale i tak już go polubiłam 🙂

    Karolciu, ten ktoś to ma rację, ze Cię do granoli delikatnie namawia 😉 Bo pyszna. I szybka. I swoja!
    Och, Karolciu… dziękuję Ci za to ciepło, które ślesz z tak daleka.

    Gosi@, dziękuję! Oby wszystkie życzenia się spełniły…:)

    Zeruya, dziękuję! Jak ślicznie to opisałaś, zapisałam sobie te życzenia…:)

    Olalala, zakochałaś się w migdale, tak? 🙂 Wcale się nie dziwię! Mnie też on kręci 😉 A rogi, moja droga, zaokrąglam już kawał czasu, jakoś mi to odpowiada, choć ostatnio zastanawiałam się,czy nie powrócić do prostych…:)

    Atino, dzięki wielkie za te wszystkie słowa!

    pozdrawiam Was jesiennie!

  • 8 lat temu

    Aniu, gratuluję i tutaj. Egzaminu (ja też czuję, że paragrafy uciekają ze mnie w tempie odwrotnie proporcjonalnym do tego, jak wchodziły), nowego miejsca.
    I zazdroszczę. Morza. Jak nie wiem co. No i może trochę kubeczków 😉

  • 8 lat temu

    mniam 😀

  • 8 lat temu

    Och Aniu, już jesteś… 🙂 Ciekawe, czy kiedyś tak zupełnie przypadkiem miniemy się na ulicy…? 🙂

  • 8 lat temu

    welcome back! heh, też przywieźliśmy z domu dwie dynie – taka maniera 😛

  • 8 lat temu

    aaa, i wszystkiego dobrego w nowym mieszkanku! Wrzeszcz? to teraz na pewno na siebie wpadniemy! 😉

  • 8 lat temu

    Pinos, dziękuję. I nawzajem…;) Nie wiedziałam, że Ty TEŻ jesteś z tej branży! 🙂

    Blk zgadza się 🙂

    Małgosiu-pracusiu, jestem, jestem już 🙂 I mam nadzieję na przyszłe nieprzypadkowe spotkanie! 🙂 A przypadkiem to pewnie w Sowie się kiedyś spotkamy 😉

    Ally, a Wy gdzie mieszkacie? Masz tę przewagę, że wiesz, jak wyglądam! :)))

    POzdrowienia…wieczorne, deszczowe.

  • 8 lat temu

    Aaaa ja się pytam czemu ta miseczka taka mała?? 🙂 Ty jesz jak mróweczka czy jak? :))
    Anulka dużo miłych snów w nowym miejscu. Aż mnie dreszcze przeszły bo za 19 dni czeka mnie to samo 😀
    :*

  • 8 lat temu

    Miseczka taka mała, bo ładna, ja zjadam co najmniej trzy takie, więc raczej proporcje słonia, nie mróweczki 😉
    A te dreszcze to raczej z radości czy ze strachu…?
    Dobranoc, Polko! Śpij słodko 🙂

  • 8 lat temu

    do Sowy np. to mam rzut beretem z pracy 🙂
    ps. ja nic nie wiem – odnośnie przewagi 😛

  • 8 lat temu

    Aniu, ja jestem Gdynianką od urodzenia, tylko przez pierwsze lata małżeństwa mieszkałam w Gdańsku. Nie powiem Ci, czy Gdańsk lepszy, czy Gdynia, bo nie potrafię wydać obiektywnego sądu.
    Ale myślę, że z moich wpisów łatwo się domyślić któremu z tych miast oddałam całe swoje serce:)))
    Ale Wrzeszcz uwielbiam, a zwłaszcza stare domy na Jaśkowej Dolinie. Są przepiękne!!!
    Myślę, że Małgosia, jako architekt też je lubi. Mylę się, Małgosiu?

  • 8 lat temu

    Powodzenia w nowym miejscu 🙂 Mieszkanie w kamienicy (tak wnioskuję ze zdjęcia drzwi 😉 ) ma swój specyficzny urok…

    Ja już nawet nie liczę ile razy się przeprowadzałam… W każdym bądź razie wystarczająco dużą ilość razy, aby pozbyć się wszystkich "to muszę mieć zawsze ze sobą" 🙂

    Pozdrawiam!

  • Anonimowy
    8 lat temu

    Ale pyszna granola mmm 🙂 Ale jeśli chodzi o sok…to chodzi o taki zwykły sok w kartonie??;o

  • 8 lat temu

    Ally, juz Ty wiesz, o jakiej przewadze mowie 😉

    Kasiu, a ja mieszkam wlasnie na Jaskowej :))) Te kamieniczki sa przecudne, marzylo mi sie kiedys mieszkanie w takiej jednej, juz troche blizej Moreny…

    Anczitom zazdroszcze Ci oderwania sie od materialnych rzeczy. To strasznie dobra cech, brak przywiazania do rzeczy.

    Anonimowy, ja uzywam takich jednodniowych, naturalnych sokow, ale jesli uzyjesz tego z kartonu, to smak na tym nie ucierpi ;)Pozdrawiam!

  • 7 lat temu

    Aniu zrobiłam tą granolę i…
    już nie kupuję gotowej, tak nam smakuje!

  • 2 lata temu

    Właśnie zrobiłam tę granolę na "jadalne prezenty" 🙂 Trudno się powstrzymać przed wyjadaniem tych upieczonych migdałów!

Zostaw komentarz