
Wrócić do pisania po dłuższej przerwie to jak spotkać dawno niewidzianego znajomego. Niby jest o czym opowiadać, niby dużo się wydarzyło, ale w sumie nie ma o czym gadać… Mam tak z blogiem, dawno tu nie pisałam i choć kilka receptur grzecznie czeka w folderach, to jednak trochę się lenię, trochę nie mam flow.
I jeszcze te zdjęcia – omyłkowo przestawiłam sobie aparat na tryb JPG-ów , w rezultacie dziwiłam się, że podczas obróbki kolory straciły szlachetność i jakieś to wszystko brzydkie… Odszczekuję głośno moje dawne słowa, że w komputerze nie czuć wielkiej różnicy między JPG-iem a RAW-em. Musicie więc znieść te średnie foteczki, bo rzecz, którą chcę pokazać, jest pyszna i godna października. No i w końcu muszę od czegoś zacząć na blogu, prawda?
***
Dorwałam ostatnio żółte cukinie. Choć różnica w smaku jest żadna, ale ja cieszyłam się, jakbym znalazła kwiat paproci. Jedną z cukinii udusiłam z kurkami, w które zaopatrzyli mnie teściowie i wyłożyłam na podpieczone ciasto francuskie. Szybka tarta kurkowo-cukiniowa to dobry smak na przywitanie października i pożegnanie z kurkami, które powoli się kończą.