Podpytywałam na Facebooku, czy interesuje Was przepis na tartaletki, które widzicie na zdjęciach, bo rzecz jest tak banalna, że aż wstydzę się o niej pisać. Zachęcona Waszą reakcją spisałam recepturę i szybciutko ją publikuję, póki trwa sezon na truskawki! 
Jak to ostatnio u mnie bywa, przepis na jedną rękę, czyli szybka i łatwa rzecz do zrobienia z małym dzieckiem na rękach/plecach albo ręką przy wózku/bujaczku. Inne przepisy na jedną rękę znajdziecie tutaj (crumble truskawkowe z płatkami owsianymi i olejem kokosowym i chia, babeczki podwójnie czekoladowe, pyszną granolę, zielony sos tahini i obłędne ziemniaki w kratkę).

A więc tak:

SZYBKIE TARTALETKI Z TRUSKAWKAMI

1 porcja kruchego ciasta z tego przepisu (klik)
ok. 1,5 szklanki wyszypułkowanych truskawek
4 łyżeczki dżemu morelowego (lub innego)
2 łyżeczki nasion chia (opcjonalnie)
gruby cukier do posypania

Zagniatam ciasto wg tego (klik) przepisu. Formuję w kulkę, chłodzę w zamrażarce 10-15 minut. Następnie kroję ciasto w 4 plastry i każdym z nich wyściełam foremkę (można to też zrobić w zwykłej formie do tart). Aby ciastka wychodziły, dobrze przed położeniem warstwy kruchego ułożyć dwa paseczki papieru do pieczenia.

Ciasto podpiekam w 190 st. C. przez 10 minut. Następnie na każdym ze sposób rozsmarowujemy po łyżeczce dżemu, wysypujemy po 1/2 nasionek chia i układamy kilka pokrojonych w plastry truskawek. Posypujemy cukrem i pieczemy ok. 15 minut w 180 st. C.

Z foremek wyjmujemy ciacha dopiero, gdy ostygną – inaczej mogą się rozwalić.

Uwagi:

1. Kruche ciasto robię z cukrem pudrem, jest delikatniejsze. Pracusiom polecam zrobić podwójną porcję, zamrozić połowę, dzięki czemu zawsze będziecie mieć pod ręką kruche ciasto na takie szybkie wypieki.

2. Chia dobrze wiąże wodę, więc nie ma obaw, że truskawki puszczą sok i rozmiękczą ciasto. To pomysł od Dominiki Wójciak, który wykorzystałam już w jej pysznym owsiano-kokosowym crumble truskawkowym (klik!).

Ostatnio mnie tu mało, bo:

– piszę felietony dla trójmiasto.pl, (klik; ostatnio zawitałam na targu, o czym poczytacie tutaj)
– skończyłam robić ciekawą i pyszną sesję dla Kukbuka, efekty już niebawem
– szperam w starych książkach kucharskich w poszukiwaniu inspiracji do kolejnego felietonu Retrogotowanie dla Kukbuka*
gotuję i robię zdjęcia do książki, która ujrzy światło dzienne w przyszłym roku
– podlewam pomidory
– przygotowuję wspólne rodzinne śniadania: dla Olka kaszka lub owsianka, dla nas głównie sałatki z pomidorów, jajka w różnej postaci i truskawki
– spaceruję po okolicznych lasach
– bujam się z Olkiem na tarasowej huśtawce
– spotykam się ze znajomymi mamami na spacerach po Dolnym Wrzeszczu (klik) i nad morzem
– buszuję w starociach
– odwiedzam lekarzy i urzędy (brrr)
– czytam książki (teraz „Audrey w kuchni”)
– robię lody dla Ładnebebe (niebawem zobaczycie efekty)
– szukam sukienki na dwa wesela
– układam w głowie listę rzeczy do zabrania na wypad do Krakowa
rozmyślam nad wakacjami: gdzie pojechać, co zobaczyć?
– leżę na trawie w Przasnyszu albo słucham dzikich czapli na Kaszubach

Felietony dla Trójmiasto.pl;
– obieram miniburaczki z botwiny** i wypiekam ekspresową tartę
– jem czereśnie
zrywam poziomki
– obieram fasolkę na obiad
– oglądam „Rzymskie wakacje” z Audrey Hepbourn
– prowadzę codzienną walkę z domowym chaosem
– podgrzewam zimną kawę (Boże, dzięki ci za mikrofalówkę!)
ucieram płatki róży na konfiturę (klik!)
– wietrzę pościel, bo tak lubię, gdy poduszka pachnie wiatrem
– szukam kwiatów czarnego bzu na syrop (klik, tu jest przepis, polecam).

EKSPRESOWA TARTA Z BOTWINKĄ

1 płat ciasta francuskiego
1 pęczek botwiny*
ok. 100 g twardego koziego sera (można użyć też lazura)
6 łyżek kremowego serka typu Almette
3 łyżki mleka
opcjonalnie: 1 ząbek czosnku
1 łyżka masła
kilka gałązek świeżego tymianku
sól i pieprz

Umytą botwinę dzielę na liście i buraczki – te pierwsze odstawiam, te drugie obieram i kroję w plasterki. Na patelni rozgrzewam masło i duszę na nim chwilę pokrojone w plasterki buraczki, na koniec dodaję na moment liście botwiny, solę i pieprzę całość. Duszę jedynie chwilę, zdejmuję z ognia, odstawiam. 

Rozgrzewam piekarnik do 190 st.C. Ciasto francuskie dzielę na dwa prostokąty, nakłuwam każdy z nich widelcem, układam na blasze i podpiekam w piekarniku ok. 10 minut (ciasto ma być blade, ale musi urosnąć).

W tym czasie kroję w plastry ser kozi, a w miseczce mieszam serek, mleko i ząbek czosnku, ewent. dosalam całość. Na podpieczonym cieście rozsmarowuję kremowy serek, na wierzchu układam podduszoną botwinę. Na wierzch kładę to plastry sera, posypuję całość tymiankiem i piekę kolejne 15-20 minut, aż ciasto się zezłoci, a ser stopi. Jeśli po podpieczeniu warstwa ciasta francuskiego zbyt urosła, delikatnie „ubijam” – nakłuwam ją widelcem.
Uwagi:
Tarta na francuskim cieście to szybka i wdzięczna sprawa. Polecam inne pomysły:
– tarta z pomidorami i kozim serem (klik)
– tarta ze szparagami i pomidorkami (klik)
– tarta ze szparagami i pomidorkami koktajlowymi (klik)
– tarta z rzodkiewką (klik)
– tarta z pieczoną papryką wg Yotama Ottolenghi (klik)
– pyyyyszna tarta z oscypkiem i cukinią (klik).
* kilka ostatnich felietonów dla Kukbuka mojego autorstwa:

** botwina a boćwina: „botwiną nazywamy młode liście i korzenie odmiany ćwikłowej buraka zwyczajnego, używane najczęściej do przyrządzania tradycyjnej zupy botwinki, natomiast boćwiną ? liście odmiany liściastej tego samego gatunku, zwanej również mangoldem, z włoskiego bietolą, burakiem szpinakowym lub kapustą rzymską” (za Kukbukiem, tutaj również zobaczycie różnicę);

W każdym porządnym domu, a przynajmniej w domu porządnego zjadacza, tfu!, spijacza mleka (krowiego, roślinnego, co kto lubi i może), powinien stać słoik domowej granoli. Nie bladych, przesłodzonych płatków ze sklepowej półki.

I jeśli macie tysiąc wymówek związanych z brakiem domowej granoli, weźcie pod uwagę, że taki słoik stoi nawet w domu zapracowanej matki z kilkumiesięcznym synkiem uwieszonym na ramieniu.
Granolę przygotowuje się w pięć minut, na dodatek wystarczy wymieszać jej składniki w jednej misce, więc pracy tu naprawdę tyle co nic. Można to zrobić z dzieckiem na rękach/w nosidełku, można to robić jedną ręką, a drugą karmić dziecko. Można też zaszaleć i zrobić to, jak pan Bóg przykazał, dwiema rękami, podczas gdy dziecko pięć minut spędzi na macie edukacyjnej. A jeśli dziecka brak, można porzucić rozmyślania logistyczne i radośnie zabrać się do pieczenia.
Zawsze kiedy robię nową granolę, wydaje mi się, że nie przebije poprzedniej. I jak dotychczas zawsze ją przebijała – ostatnio zatrzymałam się na tej fantastycznej mieszance (klik! – tu z miechunką i wiśnią; nota bene przepis spodobał się również Rossmanowi i po kosmetycznych przeróbkach umieścił go w majowym wydaniu gazetki promocyjnej, ale bez wskazania źródła, klasyka). Ale jakiś miesiąc temu odkryłam granolę z oliwą Nigelli Lawson i chyba muszę pożegnać się z tamtą recepturą. Obecna królowa jest bardziej sypka i chrupiąca niż poprzednia, ale jej główną zaletą jest fakt, że nie trzeba na nią mocno uważać podczas pieczenia. Poprzednie lubiły się przypalać, jeśli się ich nie doglądało.

To kolejny przepis z książki, którą jedni uwielbiają, a inni nie cierpią – „Po prostu Nigella”. Ja należę do tej pierwszej grupy, znalazłam w tej pozycji wiele dań, które okazują się hitami. Łączy je prostota i to, że robią się  szybko. Wiem, że ta wersja Nigelli Lawson spotkała się krytyką – że czasem jest za prosto, że zdjęcia nieapetyczne. Ja lubię tę prostotę, która często jest bardzo odkrywcza i z pewnością nie jest banalna. I lubię zdjęcia, które po prostu pokazują potrawy. Bez stylizacji, bez cudów, widzę na nich jedzenie, które do mnie przemawia. W „Po prostu…” bardzo podoba mi się też grafika – prosta czcionka, jasny, czytelny, nieprzeładowany układ.Na blogu pojawiły się już receptury z „Po prostu…”: genialne ziemniaczki w kratkę  i zielony sos tahini (przepisy tutaj – klik).

GRANOLA Z OLIWĄ

  • 300 g płatków owsianych (nie błyskawicznych)
  • 2 łyżeczki mielonego imbiru
  • 2 łyżeczki mielonego cynamonu
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 100 g migdałów w skórce
  • 75 g pestek słonecznika
  • 75 g pestek dyni
  • 50 g siemienia lnianego
  • 50 g płatków migdałowych
  • 50 g nasion sezamu
  • 125 ml oliwy extra vergine
  • 125 ml syropu klonowego (dałam ok. 100 ml)

Do miski wsypuję suche składniki, mieszam. Wlewam syrop klonowy i oliwę, mieszam i wykładam na dużą blachę. Piekę w 150 st. C. przez 30 minut, a następnie mieszam ją i piekę kolejne 30 minut. Pozostawiam w uchylonym piekarniku do ostygnięcia.

Zimną przekładam do słoika.

Uwagi:

1. Receptura: Nigella Lawson, „Po prostu Nigella”. 2. Granola bez cukru, a z syropem klonowym. Cudownie sypka, chrupiąca, złota. Najlepsza, bez dwóch znań.