A w kwietniu lubię…

24 kwietnia 2014

1.   1. Hafty Pola Parysek.
Pola Parysek, a właściwie Basia, napisała do mnie długiego ciepłego maila. Co ciekawe, kilka tygodni wcześniej czytałam o jej inicjatywie w Wysokich Obcasach. A inicjatywa to zacna, bo założona w hołdzie babci (nazwa marki pochodzi właśnie od jej imienia i nazwiska). Pola Parysek to część ruchu, którego celem jest odkrywanie dla świata uroków ręcznego haftu. Wszystkie prace, które znajdziecie na PP (a są to rozkoszne majtaski, serwetki, woreczki i obrazki) opatrzone są haftami wykonanymi przez artystów ludowych.
Niezwykłe jest to, że na kilka dni przed tym, jak mail Basi wpadł do mojej skrzynki, myślałam o tym, że pięknie byłoby zabrać się za haftowanie. Tak, jak robiła to kiedyś moja mamcia, pokrywając obrusy, serwetki, chusteczki i kołnierzyki wzorami roślinnymi z kolorowej muliny. Uwielbiałam zaglądać do pudełka z muliną we wszystkich barwach tęczy?

To co, haftujemy? Jeśli nie osobiście, to chociaż przez Polę Parysek.
2.   2. Syrop z kwiatów białego bzu.
Kupiony na warszawskich Regionaliach (producent: Frux Solis) zachwycił mnie zapachem, smakiem i błękitną etykietką. I zmobilizował do wykonania własnej wersji. Niech no tylko zakwitnie czarny bez!
3. 
       3. Targ Śniadaniowy w Trójmieście, a dokładniej w Sopocie.
Tak, nie pomyliłam się. W So-po-cie! 🙂 Inicjatywa, której dotychczas zazdrościłam mieszkańcom stolicy, otwiera się również na Trójmiasto, a to wszystko w ogrodzie Muzeum Sopotu tuż przy wejściu na plażę. Inauguracja 3 maja, a potem w każdą sobotę, do końca września, a może i dłużej.
4.   
      4. Reportaże Wojciecha Góreckiego o Kaukazie.
Zaczytywałam się w nich blisko rok temu, ale dzisiaj do nich wracam, bo już za niecały miesiąc będą mi robić za przewodniki! 
Obecnie czytam  ?Chleb i proch? Tony?ego Andersona,  kolejną rzecz o Gruzji (wyd. Czarne,  a jak).
5.    5. Szparagi.
W tym roku pojawiły się podejrzanie szybko, co nieco zachwiało moim warzywnym cyklem, ale w maju można je już jeść pozostając w zgodzie z kalendarzem sezonowości. 
Szparagowy sezon zainaugurowałam tartą, która stanowiła jedną z pozycji na przyjęciu z okazji premiery ?Zapachu truskawek?.  Wypiek leżał sobie obok tarty z boczniakami i rukolą, truskawek w czekoladzie, panna cotty z musem truskawkowym, pieczarek balsamico i zawijasów z łososia, ogórka i koperku.
6.   
6    6. Kitchen Swap, czyli wymianę kulinarnych utensyliów.

Odbędzie się ona już 26 kwietnia w Gdańsku, szczegóły tutaj. Ostrzyłam na to spotkanie pazurki, ale w tym samym czasie mam pierwsze spotkanie autorskie w Łodzi (szczegóły spotkania tutaj), więc pozostaje mi zazdrościć tym, którzy zjawić się mogą.
7. Czytać, co lubiłam w poprzednich latach. Rok temu o tej samej porze lubiłam np. Omę i Bellę (jedna z nich niedawno odeszła), inną książkę wydawnictwa Czarne i kilka innych rzeczy.

Przepis na tartę ze szparagami w następnym wpisie;

 

17 komentarzy

  • 3 lata temu

    polecam "Gaumardżos" Marcina Mellera i Anny Dziewit – Meller. Ja zakochałam się w gruzji po tej książce:)
    pozdrawiam

  • 3 lata temu

    Bardzo milutki post :))

  • 3 lata temu

    Targ śniadaniowy?! *_* dlaczego Kraków jeszcze takiej inicjatywy nie podjął? 🙁

  • 3 lata temu

    Ja też chcę na kitchen swap!

  • 3 lata temu

    Okropne są te hafty…

  • 3 lata temu

    To ja wiem co będziesz lubiła za miesiąc:) Chinkali, chachapuri, lobio itd:)
    Jaka trasa w planie?
    Jeśli potrzebujesz info praktycznych to się polecam- spędziliśmy w zeszłym roku 3 tygodnie, a w tym przed nami kolejny tydzień w Gruzji:)

    • 3 lata temu

      Gruzja, Azerbejdżan, Armenia 🙂 A reszta to już zarys – sporo luzu (poza Azerbejdżanem), dużo czasu na wędrówkę.

      A masz jakąś relację z Gruzji? 🙂

  • Anonimowy
    3 lata temu

    Wojciecha Góreckiego (nie Piotra)!

    A Gruzja jest wspaniała.

    Pozdrawiam,

    Dagmara

    • 3 lata temu

      Dagmara, dziękuję! POprawione.

    • Anonimowy
      3 lata temu

      🙂 Życzę Ci, żebyś zakochała się w Gruzji jak ja. Udanej podróży!

      Pozdrawiam,

      Dagmara

  • 3 lata temu

    Targ Śniadaniowy okazał się strzałem w dziesiątkę – będę wpadał regularnie.

Zostaw komentarz