Część osób, która mnie zna, wie o moim zamiłowaniu do czach. Lubię ten motyw, mam z nimi kilka ubrań i dodatków, a nawet kubek o takim kształcie. Jesienią, kiedy temat czaszek się zagęszcza, dostaję wiele wiadomości z linkami do czaszkowych ciekawostek, które można znaleźć w sklepach.

Paradoksalne jest to, że nie przepadam za Halloween (pisałam kiedyś o tym tutaj – klik), jestem typem od Zaduszek. Ale to w okresie przed Halloween najczęściej pojawia się mój ulubiony motyw i niekiedy z tego korzystam. Rok temu kupiłam w TK Maxx fartuszek w czachy!

Fakt, że nie obchodzimy Halloween nie przeszkadza nam bawić się motywami tego święta. Czaszki to jedno, ale ostatnio zaszalałam i – tłumacząc się radochą Olka (ale tak naprawdę i moją) – upiekłam paluchy wiedźmy. Przepis na te szalone ciasteczka widziałam już ponad dekadę temu, ale wcześniej jakoś nie miałam okazji ich zrobić, bo i dla kogo? Nadszedł ten czas, mogłam się pobawić i zaskoczyć nimi Olka. Wierzcie mi, był zachwycony!

Jakieś trzy tygodnie temu rozchorowałam się. W zasadzie dzieje się tak co roku, pierwsze ochłodzenie, zmiana pogody i już jestem przeziębiona. Od kataru i kaszlu szybko przechodzę do zapalenia zatok i wychodzę z tego po kilkunastu dniach, ale choroba często lubi wracać.

Dlatego gdy „złapało” mnie tej jesieni, postanowiłam wziąć się w garść i walczyć z przeziębieniem w naturalny sposób. Drugiego dnia leżenia pod kocem, wytoczyłam chorobie ciężkie działa i ku mojemu zdziwieniu po dwóch dniach byłam zdrowa. Udało mi się wyjść na prostą wyłącznie naturalnymi metodami, z czego jestem dumna i co mnie zmobilizowało do wprowadzenia pośród bliskich naturalnych metod walki z przeziębieniem. Jako że już kolejna osoba pyta mnie o sposób, w jaki do tego doszło, postanowiłam spisać wszystkie metody, jakie wówczas stosowałam i te sposoby na wzmocnienie, które wcieliłam w życie i stosuję codziennie.

Uprzedzam, że to tylko i wyłącznie moja metoda na przeziębienie, nie biorę odpowiedzialności za jej efekty u innych. Natomiast w razie przedłużającej się, poważnej choroby trzeba się zgłosić do lekarza i już. Mi lekarza udało się uniknąć, bo zareagowałam dość szybko i nie pozwoliłam na rozwinięcie się przeziębienia. Punkty 1 i 2 stosuję regularnie, nie tylko podczas choroby.

NATURALNE METODY NA PRZEZIĘBIENIE – MOJE 4 KROKI: