Pośród lepkich zielonkawych liści. Zupa dyniowa Jamiego Olivera

29 października 2009

Nagle niebo nad P. pociemniało. Ostry wiatr przepędził ostatnie promienie słońca i mgła wkradła się do ogrodu. Stałam w mokrej trawie pośród lepkich zielonkawych liści, podgniłych pąków róż i śliskich gałązek, zapamiętując zapachy końca października.

A koniec października pachniał ziemią i wilgotnymi liśćmi.

Mleczna mgła oblepiała ogród coraz grubszą warstwą, zmarzły mi dłonie, zaś moje płuca wypełnił chłód. Z żalem stwierdziłam, że czas wracać do domu. Na pocieszenie zrobiłam ostrą zupę i obejrzałam zdjęcia zeszłej jesieni.

A zeszła jesień pulsowała barwami* –
ogród mienił się żółcią, czerwienią i pomarańczem, tu i ówdzie ukazując plamkę zieleni. Tylko ja byłam wtedy bardziej szara.**

OSTRA ZUPA DYNIOWA

(przepis na 4 duże porcje lub 8 małych)

Składniki:

ok. dwukilogramowa dynia (waga przed obraniem)
2 czerwone cebule, posiekane
2 marchewki, posiekane
4 ząbki czosnku, zmiażdżone
1,5 łyżeczki suszonego rozmarynu
1/2 suszonej papryczki chili
2 l bulionu
8 kromek pszennego chleba
oliwa
parmezan
olej z pestek dyni (do przystrojenia zupy)

Na oliwie podsmażam cebulę, czosnek, marchew, chili i rozmaryn. Warzywa doprawiam szczyptą soli, pieprzu i duszę ok. 10 minut. Następnie dodaje pokrojoną w kostkę dynię, podsmażam ją chwilę i zalewam bulionem. Doprowadzam wywar do wrzenia, zmniejszam ogień i duszę przez pół godziny.

W tym czasie przekrawam kromeczki chleba na połówki, układam na patelni, posypuję startym parmezanem i podsmażam na złoty kolor.

Gdy dynia będzie miękka, miksuję ją na gładki krem. Doprawiam do smaku, rozlewam ją miseczek i polewam odrobiną oleju z pestek dyni.

Zupę podaję z ciepłymi grzankami. Zajadam w zimne jesienne popołudnie, licząc, że jeszcze pojawi się słońce.

Uwagi:

1. Zupę zrobiłam na podstawie przepisu Jamiego Olivera z książki „JO w domu” (to jedna z moich ulubionych pozycji tego autora). W książce figuruje pod nazwą wyśmienita zupa z dyni z grzankami i w rzeczy samej JEST wyśmienita!

2. Jamie wzbogacił przepis o listki szałwii. Jako że nie miałam szałwii, musiałam zrobić zupę bez niej. Rozmaryn i chili wystarczająco zaostrzają smak dyni, więc brak szałwii nie był bardzo bolesny. A zupa jest pyszna – ostra, rozgrzewająca, aromatyczna. Mamy tu słodycz dyni, ale i dużo ostrości, którą daje czosnek, cebula i chili.
Zupa bardzo fajnie smakuje z chrupiącymi grzankami i kilkoma kroplami oleju z pestek dyni.

*w tym roku przymrozek zabił bluszcz, nim ten się zaczerwienił, podobnie z miłorzębem, nie zdążył pożółknąć? Szkoda, że nie zdążyłam nacieszyć nim oczu, pozostają tylko zdjęcia z zeszłego roku;

**a wiecie, że niedawno minął rok od mojego powrotu na łono bloggera? : )

42 komentarze

  • 8 lat temu

    choć zeszłoroczne to i tak piękne. zwłąszcza te zielone kaloszki na żółtych liściach miłorzębu!

  • 8 lat temu

    Fajna zupa, fajne kalosze. W ogóle na jesieni może być fajnie; wrócić do domu w kaloszach na nogach i zjeść dyniową zupę. Fajnie jest.

  • 8 lat temu

    liście miłorzębu, choć zeszłoroczne, wygladają tak świeżo!
    Dynia pod taką postacią by mi posmakowała:) Bo ja z tych, co to nie wszystkie pychotki z dyni lubią…
    Aaaa, jeszcze chciałam dodać do poprzedniego posta, do fotki z przepisem – cudny cień firanki:)

  • 8 lat temu

    Uwielbiam zupę dyniową. Wszystkim wpisuję ku pamięci, że bardzo cenię sobie przepisy na dynie. Nie mam teraz głowy do gotowania bo ręce potrzebne do przeprowadzki ale może zdążę na koniec dyniowego sezonu.

    Nie brakowało mi Twoich opowieści bo czasem zaglądałem do Ciebie. Miło wrócić i móc napisać, że dalej tak samo wysoko je cenię.

  • 8 lat temu

    Aniu, pisz, pisz, pisz jak najwięcej 🙂 Lubię Cię czytać i podglądać (hihihi, ale zabrzmiało – prawie jakbyś jakąś książką była, albo albumem) ;DDD Wspaniale że wróciłaś i wspaniale, że wciąż nam piękne słowa, piękne obrazy i smakowite dania serwujesz :***

    A Bosfor to mój ukochany psiak – oczywiście razem z Bubą i jeszcze nieokreślonym naszym … to już na wiosnę … nie mogę się doczekać :)))

    Ściskam Cię mocno :***

  • 8 lat temu

    Aaaa, no i o zupie zapomniałam, ale bez obaw, jest w moje główce – nawet zajrzałam już do JO i zaznaczyłam w tych do zrobienia 🙂
    I jeszcze u Tatter ją właśnie dojrzałam – kusząca zupka jak widać 🙂

    No, to teraz ściskam jeszcze raz 🙂
    Buziole :***

  • 8 lat temu

    Z jakiegoś nieznanego mi powodu mam pewne obawy przed dynią – jeszcze nigdy żadna osobiście w moje ręce nie trafiła – choć tu gdzie mieszkam istny kult dyni panuje. Patrzę na Twoje dyniowe cuda – i jestem coraz bliższa przełamaniu się 🙂
    Zdjęcia piękne. I Bosfor piękny 🙂
    I dobrze, że jesteś 🙂

  • 8 lat temu

    Och, alez zupa boska! 🙂
    I kaloszki cudne i psiak ! :))

    Aniu no to wszystkiego co najlepsze z okazji pierwszej rocznicy powrotu do bloga !:)))

    Buźka:***

  • 8 lat temu

    Aniu, jakie piękne jesienne zdjęcia. 🙂 Kalosze i liście rulez! 🙂 A zupa od Jamiego fajna, oj fajna! 🙂 Pewnie i ja wypróbuję. Co prawda lista dyniowych potraw tegorocznych już całkiem nie mała, ale zima długa, więc damy radę. 🙂

  • 8 lat temu

    Rozgrzewające ostre zupy, ciepłe pieczywo to jedzenie dla duszy na ten czas.
    A czas się przestroić na chłód, na ciepłe szale, grube skarpety i znaleźć w tym wszystkim coś miłego.

    Może długie wieczory
    Może więcej przeczytanch książek
    Dłuższe rozmowy…
    Sama szukam 🙂

    Zupka gęsta, sycąca i bardzo energetyczna. Pychotka.
    Buzi
    M.

  • 8 lat temu

    Ja uwielbiam jesien. Mieszkam pośrodku parku i zawsze o tej porze roku zapach liści wkrada mi się do domu. Poza tym, jesien to zapowiedz zbliżającej się, mojej ukochanej zimy 🙂
    A taka zupa jest wręcz idealna na chłodne i deszczowe dni.
    Pozdrawiam cieplutko Aniu 🙂

  • 8 lat temu

    Przepiękne te żółte liście. I kalosze. Kalosze są bardzo fotogeniczne, prawda? Na widok osoby w kaloszach zawsze się uśmiecham. I sama lubię w nich chodzić.
    Aniu, gratuluję rocznicy powrotu!:)

  • 8 lat temu

    Piękne zdjęcia – jak zwykle u Ciebie. Mam nadzieję, że zas odpoczynku przed pójściem do pracy mija na przyjemnościach – ale z tego co widzę, to TAK :)Aż mi ślinka cieknie na tę dyniową pychotkę:) Lubię takie rzeczy 🙂 W sam raz na dzisiaj by była … eh może po drodze do domu znajdę gdzieś małą dynię, która będę w stanie unieść 😉 Pozdrawiam:)

  • 8 lat temu

    Enchocolatte, tez lubię to zdjecie :)Szkoda, ze w tym roku miłorząb nawet nie zdążył lekko pożółknąć…

    Lo, fajnie napisane! 😀

    Kasiu, a dziękuję! MIło, że zauważyłąś ten cień, ja go wyłapałam pewnego popołuidnia.

    Michale, życzę Ci dużo sił (na przeprowadzkę)! A na pocieszenie powiem, ze wychodzi nowe dziełko Dehnela,album ze starymi zdjeciami i dopisanymi do nich historiami. Już ostrzę pazurki!

    Tili, masz pozdrowienia od Bosfora! 😉
    Właśnie, u Tatter też tę zupkę niedanwo zobaczyłam, umieścilysmy ją niemal w tym samym czasie 🙂
    A kiedy babeczkę zaprezentujesz? Ale jestem ciekawa Twej wersji!
    Buziaczki kochana.

    Amarantko, wiesz, ja też dyń się obawiałam. Jednak poszłam na całośc i w tym roku wyhodowałam kilkanaście sztuk, chociaż nigdy wczesniej dyni nie probowałam. Ale jakoś czułam, że mi posmakuje… I tak też się stało 🙂
    Fajnie, ze się odezwałaś :)))

    Majano, te kalosze to moje ulubione, ogrodowe 🙂 Bosfor chciał mi je odgryźć 😉

    Małgoś, ja też mam długaśną listę dyniowych potraw i powiem Ci, ze nieźle mi idzie realizacja. Była już dynia na słodko, były zupy, była dynka pieczona – na słodko i słono. Wiozę do Gdańska 4 kolejne dynie 🙂

    MOniko, ładnie to napisałaś – pokarm dla duszy. Ja też szukam ukojenia jesiennego na różne sposoby, jednym z naczelnych jest jednak siedzenie w kuchni 🙂

    Kasiu, to ja CI ogromnie zazdroszczę, mieszkanie pośrodku parku, zapach lisci wdzierający się do domu- to brzmi jak sen 🙂

    Delie, kalosze sa strrrasznie fotogeniczne! Wystarczy, że są, reszta robi się sama 🙂
    Ja mam ochotę na kolorowe kalosze…

    Piegowata, Ty już jeden pakunek rozmiarów potężnej dyni dźwigasz 😉 Więc myślę, że kolejna dyńka to chyba za dużo dla Ciebie 🙂 Ale zupę polecam, Wiercipiętce też na pewno posmakuje!

    Pozdrawiam Was dziewczyny! I chłopaki! 😉

  • 8 lat temu

    Odkrylam niedawno dynie i bardzo ją polubilam 🙂 Ten przepis na zupke wyglada zachecajaco, na pewno go wyprobuje niedlugo!

  • 8 lat temu

    Tak, ostra musi byc! Jak z dyni – to ostra…a w ogrodzie teraz pięknie, i slisko, i mokro, i kolorowo…bajecznie wygląda ta biała pięknosc na tle jesiennej trawy…pozdrawiam.

  • 8 lat temu

    Aniu, rozbawiłaś mnie 🙂 a później mój Mąż powiedział to samo – wysłałam go do pobliskich wazrywniaków i po dyniach ani śladu niestety 🙁 A widziałam dziś takie piękne…ale jakże ogromne… No nic nie tracę nadziei:) Pozdrawiam i miłego weekendu życzę:)

  • 8 lat temu

    Aniu kusisz ta zupka, oj kusisz. Lista moich dyniowych dan w tyml roku wydluza sie z dnia na dzien, ale mam nadzieje, ze na ta zupke znajde jeszcze czas i dynie rzecz jasna.

    Piekne jesienne zdjecia 🙂
    I ciesze sie, ze jestes, bo juz nie raz pisalam jak bardzo lubie Cie czytac 🙂

    pozdrowionka

  • 8 lat temu

    Zupa na pewno jest pyszna, ja miałam w tym roku tylko dynię pieczoną, a właściwie z patelni grillowej i to było super, a jak dzisiaj chciałam według tej samej metody zaserwować rodzinie z piekarnika, to wyszło tak sobie. A zupa ciągle czeka na swoją kolej.

    Fajne to zestawienie żółtych liści z zielonymi gumiakami, aż by się poszło na spacer, ale teraz już tak wcześnie ciemno, że właściwie nie mam kiedy i nie ma w związku z tym kiedy również wprawiać się w trudniej sztuce obsługi MOJEGO nowe aparatu (to tak a prospos Twojej notki z zeszłego roku).

    Pozdrowienia 🙂

  • 8 lat temu

    Zupa wygląda bardzo smakowicie… 🙂 a zdjęcia jesieni – piękne 🙂 jesień w ogóle jak dla mnie jest najpiękniejszą porą roku 🙂

  • 8 lat temu

    Zakochałam się w pięknym, białym stworzeniu na pierwszym zdjęciu;) (bo ja psiara i kociara jestem;)))

    A ja na jesień nie narzekam;)

    Zatem przesyłam Ci trochę słoneczka i częstuję się zupką dyniową;) (mogę?;)))

    Pozdrawiam cieplutko;)

  • 8 lat temu

    ostatnio cierpię na deficyt wolnego czasu. nawet nie zauważyłam jak pięknie pożółkły liście. dopiero dzisiaj odkryłam, że w lesie (obok mojego bloku) mogę podziwiać wachlarz jesiennych barw.
    brak czasu spowodował również małą blogową przerwę, którą zauważyłaś.
    zupa wspaniała 🙂

  • 8 lat temu

    zupa dyniowa, zaraz po grzybowej Manekinowej, grzybowej mojej babci, to najlepsiejsza zupka na świecie!!!

  • 8 lat temu

    Ja może nie na temat..

    Jakie boskie liśćie! :-DDDDD

    Pozdrawiam. 🙂

  • 8 lat temu

    Cudne, jesienne zdjecia Aniu! I kolor Twojej zupy fantastyczny! Prawdziwie jesienna, rozgrzewajaca dawka warzywnych dobroci 😉

    Pozdrawiam serdecznie!
    I dziekuje Ci za udzial w Festiwalu 🙂

  • 8 lat temu

    Anulka, pieknaaaaa ta jesien u Ciebie, podnosi na duchu, u nas od wczoraj ciemno jak w nocy i te zdjecia (i milorzab i psi pyszczek!)Twoje to cos czego bardzo potrzebowalam.

    A zupa, mmmm parmezan, to szalenie kuszace, a wiesz w momencie gdy napisalas mi komentarz o pieczeniu dyni to wlasnie wkladalam chleb do piekarnika i dorzucilam dynie – upieczona, teraz tylko pekany (uczulony, ale jak nie wie, to zje;) potrzebne, mam nadzieje ze najdalej pojutrze upieke, dzikuej za rade, bo kompletnie zapomnialam ze lepiej dynie upiec 🙂

    :*** mocno

  • 8 lat temu

    Piekne zdjęcia jak zawsze, zupa musi byc pyszna, włanie ostre zupy dyniowe bardzo lubię, a olej z pestek dyni jest pyszny!

  • 8 lat temu

    Czas juz jakis, zagladam na Twoj blog, bo lubie, bo fajnie tu u Ciebie, tak pysznie, tak pieknie i estetycznie, poetycznie, sensorycznie, nietuzinkowo i kobieco. Szkoda, ze nie mozna wyciagnac reki i posmakowac tych kuszaco wygladajacych przysmakow… albo chociaz powachac:)
    Pozdrawiam

  • 8 lat temu

    Witam:)
    Dziękuje bardzo za odwiedziny, ja u Ciebie bywam regularnie i często korzystam z Twoich przepisów.
    Pozdrawiam również:)

  • 8 lat temu

    Gratuluję roku blogowania i tego powrotu,dobra decyzja:)
    Miłorząb mnie ujął,choć zeszłoroczny.No szkoda.
    Żałuję ,że szybko zimno się zrobiło w tym październiku,gdyby był taki jak w tamtym roku..
    No cóż.

  • 8 lat temu

    Aniu, doczytalam sobie wreszcie na spokojnieTwoj wpis, no i niczym moj ktory wlasnie pisze – tzn. szaro sie zrobilo… Nadal wiec te listki milorzebu mnie ciesza, w taka pluche za oknem… Dynia czeka na orzechy, nada (jak to u mnie, spoznienie bedzie niemale:)
    :*

  • 8 lat temu

    Kasiu, ja też dynię odkryłam dopiero niedawno! I ciągle się nią zachwycam 🙂

    Kass, mnie tez owa piękność urzeka 😉

    Piegowata, no coś Ty, a u nas dyni na straganach mnóstwo! Szukaj więc, ale nie dźwigaj 🙂

    Karolko, ja też mam jeszcze trochę dyniek do obrobienia 😉 Dziękuję Ci za te słowa!

    KaroLino, a ja piekłam w piekarniku i była miodzio, ale jednak z byt miękka – rozpadała się. Czy ta z patelni ma lepszą konsystencję? WOW, nowy aparat? Pochwalisz się? :)Super!

    Mirabelko, dziękuję 🙂 Ja lubię jesień i ciągle się zastanawiam,czy tez nie najbardziej ze wszystkich pór roku…

    Goś, ja tez raczej na jesien nie narzekam, tylkop czasem jest tak dojmująco zimno i ponuro…

    Karola, widzę, ze cierpisz na brak wolnego czasu 🙁 Mam nadzieję, ze szybko wrócisz do właściwych norm pracy, któz to widział, by tak dużo pracować?! Sciskam Cię.

    Aga-aa, grzybowa to też mój nr 1 😀 I też mojej babci! 😉

    Poswix, jak najbardziej na temat 🙂

    Beo, cała przyjemnośc po mojej stronie!

    Basiu, ale się uśmiałam czytając o uczuleniu na pekany. Bo wiesz, u mnie podobnie, tyle że z laskowymi… Jak ktoś nie wyczuje, to nie jest uczulony 😛 Och, z przyjemnością ujrzę babeczkę w Twoim wydaniu!
    Wiesz, u nas już się rozjaśniło… Ale wyobrażam sobie, co czujesz po dwóch latach w krainie słońca, toż to jak skok do lodowatej wody, gdy dopiero co smażyło się na plaży!
    Brrrr… 🙂

    Cremebrulee, dziękuję za te przemiłe słowa 🙂

    Aneto, miło, że się odezwałaś!A jeszcze milej po przeczytaniu Twoich słów…:)

    Sarenko, ja tez do Ciebie zaglądam, ale z komentowaniem to już różnie (jak sama pewnie zauwazyłaś). Jej, naprawdę korzystasz z moich przepisów?? Bardzo się cieszę czytając takie wieści!

    Olciaky, hi hi, tez uwazam, ze to dobra decyzja była, bo teraz to juz sobie nie wyobrażam żywota bez blogowania! 🙂

    Pozdrawiam Was ciepło, mimo jesiennego chłodu 🙂

  • 8 lat temu

    Ta, którą piekłam piekarniku też się nie rozpadała, za to była strasznie sucha (może to wina termoobiegu), a z patelni chyba taka, jak powinna być.

    Z nowym aparatem strasznie się męczę 😉 tym bardziej, że komputer w domu chwilowo odmówił współpracy i żeby zobaczyć efekty swoich działań, muszę przychodzić do pracy godzinę wcześniej, tak jak dziś (na szczęście nikogo jeszcze nie ma).

  • 8 lat temu

    A jak tu nie korzystać z takich przepisów, szczególnie, że patrzy się miło, a czyta jeszcze milej:)

  • 8 lat temu

    Ja uzależniłam się od tej zupy 😉 również opublikowałam na blogu ten przepis i zgadzam się książka Jamiego cudna 🙂 pozdrawiam ciepło 🙂

  • 8 lat temu

    KaroLino, dziękuję za odpowiedź. Była bardzo przydatna! Właśnie usmażyłam dyńkę 🙂

    Sarenko, dziękuję! 🙂

    Migdałowa, właśnie ją u Ciebie podziwiałam… Piękna.

  • 8 lat temu

    Piękne zdjęcia, ale u Ciebie to standard. Fajne te w kaloszach… 🙂

  • 8 lat temu

    Truskawkowa Aniu dzięki za podanie przepisu J.O. na zupę 🙂 tej książki jeszcze nie posiadam ale mam nadzieje ze w najbliższym czasie uda mi się ją dostać 🙂
    a co do zupy to jest pyszniasta, od siebie dałam dużo mojej ulubionej mieszanki przypraw Garam Masali i duuuożo pieprzu, ekstra, na pewno zrobię ją jeszcze nie raz :))
    pozdrawiam cieplutko:)

  • 8 lat temu

    Krokodyl, dziękuję!:)

    Viri, super, ze zrobiłaś te zupkę! I jeszcze fajniej, ze Ci smakowała 🙂

  • 7 lat temu

    Znowu zrobiłam tę zupkę. Jest rewelacyjna. Pierwszy raz przyrządziłam ją na jesieni roku 2009. Mój narzeczony zapamiętał ją co do szczegółu. Dziś obkupiliśmy się na targu w owoce jesieni i znów zupa dyniowa zagościła na naszych talerzach. Mniam mniam, dziękuję, Aniu, za inspirację. To już 2. rok z Twoim blogiem!

  • 7 lat temu

    zupa pyszna, tylko piekielnie ostra 😉

Zostaw komentarz