Historie miłosne

11 sierpnia 2009

Niedawno Ewa (moja najmłodsza siostra) wyruszyła na kolonie, pierwsze w swym życiu. Chcąc nie chcąc, podczas pieczenia czekoladowych ciasteczek, które miała wziąć na drogę, odżyły moje kolonijne wspomnienia.

Pierwsze kolonie (a raczej sanatorium) w Rabce ? pierwsza miłość, do Olka, piątoklasisty z czarną czupryną i piegami na nosie. Pierwszy list miłosny z najsłodszym post scriptum, jakie kiedykolwiek otrzymałam:

PS Jeśli chcesz, mogę cię pocałować.

Tak, tak! Oczywiście, że chciałam, marzyłam, śniłam o tym pocałunku! I gdy już miało do niego dojść, ktoś wtargnął do sali do gry w ping-ponga, gdzie rozgrywała się cała akcja i zniweczył nasze ewentualne uniesienia.

Drugi był obóz harcerski, tu miałam przygodę z blondynem o nieznanej prowiniencji.* Taki był przystojny, taki tajemniczy? Do momentu, gdy usłyszałam, jak mówi w sklepie:

Poproszę s p r i t e.

Nie sprajt, a właśnie sprite. Czar prysł, ale wtedy blondyn zapragnął ze mną chodzić i jeszcze po obozie przyjeżdżał pod mój dom i krzyczał Aniaaaaaa, wyyyyjdź!, a ja kryłam się za firanką i drżałam ze strachu.

I ostatnie: kolonie w ósmej klasie, na Słowacji. To na nich poznałam kolonistę, z którym przeżyłam jedną trzecią mojego, dość już długiego żywota. Smak pierwszego pocałunku i nieśmiałe splatanie dłoni w autobusie. Ten etap już zakończony, ale wspomnienia zostały.

Tak czyste i naiwne, jak czyste jest życie, gdy ma się czternaście lat.

***
A w plecaku Ewy wylądowało pudełko z czekoladowymi ciastkami. Do kompletu miały być jeszcze ciasteczka cytrynowe, ale te spałaszował Bosfor**?

Coś więcej o ciastkach? Przepis na nie zaczerpnęłam z książki ?Chocolate & zucchini?. W oryginale Klotylda dodała do nich ziarna kakaowca, doradzając, że można je zastąpić orzechami. Z braku tych pierwszych i z niechęci do pieczenia ?zwykłych? ciastek z orzechami, pomyślałam, że dobrze się tu sprawdzą ziarna kawy. Dodawałam je już kiedyś do coffee crunch bars i sprawdziły się rewelacyjnie: były chrupkie, miały orzechowy posmak i tylko gdzieś w dalekim tle czuć było kawę.

Poczęstowana czekoladowym ciastkiem Magda (średnia siostra), która nie lubi smaku kawy, nawet nie się nie domyśliła, co kryje w sobie wypiek, które właśnie zajada. Spytała tylko, co tak fajnie chrupie.

***

I na koniec, odchodząc od czekoladowo-kolonijnych tematów, podziękuję Olciaky i Karolci za wyróżnienie, jakie od nich otrzymałam. Jest mi naprawdę bardzo miło, że mnie doceniłyście!

***

CZEKOLADOWE CIASTKA Z ZIARNAMI KAWY

Składniki (na ok.10 sporych ciastek):

100 g białej mąki pszennej
20 g mąki razowej
30 g kakao
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
140 g czekolady (ja dałam 100 g gorzkiej i 40 g mlecznej)
pół garści ziarenek kawy, pokrojonych na mniejsze cząstki
110 g masła w pokojowej temperaturze
100 g cukru pudru (można dać mniej)
1/2 łyżeczki soli

Do miski przesiewam mąki, kakao i sodę.
Topię połowę czekolady (w kąpieli wodnej). Pozostałą część czekolady siekam i odkładam do oddzielnej miseczki razem z ziarnami kawy.

Ucieram masło, az stanie się puszyste, wtedy dodaję do niego cukier puder, sól i ucieram, az powstanie gładka masa. Następnie dodaję do masy schodzoną stopioną czekoladę i mieszam do połączenia składników.

Następnie dodaję do masy mąkę z kakaem, mieszam. Masa będzie ciężka i b. gęsta. Dodaję do niej posiekaną czekoladę i kawę, mieszając masę rękami (będzie zbyt cięzka, by zrobił to mikser).

Masę zbijam w kulę, owijam folią spozywczą i chłodzę w lodówce przez 20 minut.

Rozgrzewam piekarnik do 180 st. C., wykładam blachę papierem do pieczenia.
Z ciasta formuję od 10 kulek równej wielkości, po czym układam je na blasze, pozostawiając ok. czterocentymetrowe odstępy. Nastepnie spłaszczam każdą kulkę tak, by powstalo kształtne ciasteczko.

Piekę ciastka przez ok. 15 minut.

Uwagi:

1. ciasteczka są naprawde słodkie, dlatego przy następnym pieczeniu zmniejszę ilość cukru – 80 g wystarczy (chociaż oilośc cukru zalezy od tego, jak gorzkiej czekolady użyliśmy),

2. prezentowany przepis to moja wersja ciastek Kotyldy, ze wszystkimi zmianami (dwa rodzaje czekolady, kawa zamiast ziaren kakao), oryginał znajdziecie w książce „Chocolate & Zucchini”.

3. Jeśli boicie się ziaren kawy, użyjcie zamiast nich dowolnych orzechów (laskowe, uprażone na patelni sprawdzą się idealnie). Jak zauwazyła Karolcia, obecność kawy w czekoladowych wypiekach sprawia, że czekolada smakuje ntensywniej, zyskując głębszy, mocniejszy smak. O dziwo, kawa jest tu słabo wyczuwalna – jej ziarenka dają ciastkom przyjemną chrupkość i nutkę egzotyki.
Pychota, jak kazdy czekoladowy wypiek!

* dodam jeszcze, że po właśnie po tym obozie moja siostra wróciła do domu czarna, bo okazało się, że żaden z opiekunów nie pilnował, czy ktoś się tam myje. Dla siedmioletniego dziecka to musiał być raj!

** tak to jest, gdy przy piecze się dwie rzeczy na raz, a do tego prowadzi konwersację i zerka na gazetę: przez pomyłkę podwoiłam ilość cukru i wyszły mi aromatyczne (bo cytrynowo-maślane) ciągutki. Niemniej jednak Bosforowi cytrynowe ciastka b. przypadły do gustu, podobnie jak nam czekoladowe;

*** na zdjeciu widać nos Bosfora, który ma ochotę na ziarenko kawy leżące obok ciastek; aha, nie pisałam, że najlepsze ze szklaneczką zimnego mleka!

41 komentarzy

  • 8 lat temu

    Aniu,

    Czyta się Ciebie jak dobrą powieść dla dorastających panien z czasów kiedy istniały zasady i krochmalone rąbki sukienek:) Poczułam się jakbym znów miała 12 lat i zaczytywała się "Anią z Zielonego…"!
    I to moja droga jest komplement:)
    Zdjęcia piękne, ale zdjęcie nosa Bosfora jest zdjęciem miesiąca kochana! Będę tu wracała, by na nie zerknąć. Dość często myślę:)

    P.S. Cudna spódnica:)

    Uściski panno Anno!:)

  • 8 lat temu

    Fajnie mają z Tobą te siostry 🙂 A ja chyba wiele straciłam nie jeżdząc na kolonie 🙂

  • 8 lat temu

    Aniu moja córa za takie ciasteczka czekoladowe oddałaby wszystkie pluszaki – Ona uwielbia wszystko co czekoladą pachnie 😉
    Dołącz przepis to może coś mnie podkusi i je zrobię (pieczenie ciasteczek jakoś mi nie szczególnie wychodzi)

  • 8 lat temu

    Słodkie!
    Nie wiem co bardziej… wspomnienia czy ciasteczka.
    Po namyśle stawiam na wspomnienia 🙂

    Jestem pewna, że Ewa mile będzie wspominać swoje pierwsze kolonie!

  • Anonimowy
    8 lat temu

    Ciastka wyglądają smakowicie, nos Bosfora śliczny, wspomnienia czytało się cudownie 🙂 Ja na obóz bardzo chcę się wybrać, może za rok się uda 😉 Dodam, że wpadam tu od niedawna i wpisy i przepisy przypadły mi do gustu. Justyna 😉

  • 8 lat temu

    Wspomnienia mnie powaliły – sama wiem, że te z czasów "podstawówkowych" bywają silniej utrwalone niż późniejsze. Boże, jaka ja byłam wtedy kochliwa! Ale czekoladowych ciasteczek na drogę nie dostawałam 😉

    Bosfor to łasuch?

  • 8 lat temu

    Ach! Gratuluję wyróżnień, oczywiście 🙂

  • 8 lat temu

    Pięknie napisane. I psi nos – cudny!
    Pozdrowienia!:)

  • 8 lat temu

    Przypomniałaś mi o moich miłosciach kolonijnych. Chh tak. Uwielbiam teraz wspominac takie rzeczy 😉

  • 8 lat temu

    Jak ja zazdroszczę Ci takich wspomnień – czyta się o nich tak miło, tak melancholijnie, tak słodko … zapewne tak słodko jak zajada te ciasteczka 🙂 Czekam na przepis z niecierpliwością 🙂
    A Bosfor to ma z Wami dobrze, skoro pieczecie mu ciasteczka 😉

  • 8 lat temu

    Twoje wspomnienia kolonijne przywolaly mi na mysl moje wyjazdy i milosne zauroczenia 🙂 I pierwsza milosc, ktora poznalam wlasnie bedac na koloniach 🙂 Milo jest czasami powspominac…

    Ja tez czekam na przepis na ciasteczka. Te ziarenka kawy mnie zaintrygowaly 🙂

  • 8 lat temu

    O tak, 'mlodociane' i kolonijne wspomnienia… I oczywiscie zwiazane z nimi pierwsze milostki 🙂 Az sie usmiechnelam przypominajac sobie te stare czasy 😉

    Ciekawy pomysl z dodatkiem ziaren kawy; chetnie sie poczestuje Aniu, tylko bez szklanki mleka poprosze 😉

    Pozdrawiam!

  • 8 lat temu

    Piękne wspomnienia i pysznie wyglądające ciastka! Ja też jeździłam na kolonie do Rabki, chociaż pierwsze to były chyba w Zawoi. Kiedy to było…

  • 8 lat temu

    A ja pierwszy raz od 6 roku życia nie pojechałam na kolonie/obóz. Swoje pierwsze kolonie też miałam w Rabce 😉
    Na każdej poznawało się tylu ludzi, później pisało do nich listy. Nigdy nie zapomnę emocji z tych pierwszych kiedy udało się przebiec po ciszy nocnej do pokoju obok, albo z tych ostatnich gdzie piło się piwo na plaży (oj, wiem że nie ładnie ale to w końcu wakacje).

    A co do ciastek. Czekolada i kawa to dla mnie idealne połączenie.
    A najbardziej już lubie ziarna kawy w czekoladzie 😉
    Muszę się pokusić o te ciacha

  • 8 lat temu

    Patrycjo, dobrze, że wiem, ze lubisz "Anię…" i nie traktujesz jej jako nudziarstwo (jak ma siostra:), bo kiepski to byłby komplement ;))) Cieszę się, ze Ci kinolek Bosfora przypadł do gustu! Właściwie to jest nos i rąbek języka!
    Hi hi, a to w ciapki to nie spódnica, w piżama Ewy (bo na zdjeciu jest właśnie ona). Zazdroszczę jej Ewie!

    Kasiu, myślę, że sporo miłości Cię ominęło 😉

    SanFran, przepis niebawem będzie. Ale dla córeczki to chyba bez kawy 🙂

    Anoushko, ciastka nawet trochę za słodkie 😉 Ale o tym napiszę, gdy będzie przepis.

    Justyno, witam Cię! Miło, ze się odezwałaś 🙂 Zazdroszczę Ci tego, że jeszcze możesz jeździć na obozy. Ja co najwyżej w roli opiekunki…;)

    An-no, coś w tym jest, ze właśnie wpsomnienia z podstawówki są tak silne. Pewnie dlatego, ze wtedy wszystko jest pierwsze i nowe…
    Bosfor to ogromny łasuch. Lubi słodycze chyba nawet bardziej niż ja 🙂

    Delie, psi nos zyskuje większe uznanie, aniżeli mogłabym się spodziewać! 🙂

    Emmo001, tez lubie te wspomnienia. Są rozczulające!

    Tili, myślę, ze Bosfor nie narzeka na nasze towarzystwo 😉

    Majko, niebawem przepis się pojawi!

    Beo, a wiesz, że domyślałam się, że zaznaczysz, że bez mleka? 🙂 Pamiętam dyskusję na temat koktajlu mlecznego 🙂

    KaroLino, Rabka rulez! 😉

    Dziwnograj, jadłaś taką czekoladę z całymi ziarnami kawy? Ja nigdy nie próbowałam, nawet nie wiedziałam, że takowa istnieje!

    A poza tym cieplutkie pozdrowienia zasyłam Wam, dziewczyny!

  • 8 lat temu

    Jakie fajne z Was siostrzyczki! :))
    Piękne zdjęcia i piękne wspomnienia, a ja lubię Cię czytać:)
    Pozdrawiam!:)

  • 8 lat temu

    też sobie powspominałam przy okazji 😉 i konkluzje mam taką, że człek kochliwy byl… oj strasznie kochliwy 😉
    Ciastka muszą byc superowe z tymi ziarenkami 🙂

  • 8 lat temu

    Piękne zdjęcia, piękne ciastka i piękna opowieść :-)))

    A co do kawy w czekoladowych wypiekach, to ja mam zawsze wrażenie, że za jej sprawą wypieki z czekoladą smakują jeszcze bardziej czekoladowo, a kawowego smaku wcale nie czuć. Tylko, że ja dodaję zawsze kawę rozpuszczalną lub sypaną. Następnym razem spróbuję z ziarenkami, bo mnie ta chrupkość zaintrygowała 🙂 Pozdrawiam :-***

  • 8 lat temu

    Zdecydowanie dla córeczki bez kawy, chociaż zadatki na smakosza kawy ma – na razie degustuje ją węchem;-)

  • 8 lat temu

    Hej Ania, ale Ci sie zebralo na kolonijne wspomnienia 🙂 tym "sprite" mnie dobilas 😀

    Ogromnie podoba mi sie dodatek kawowych ziaren – wiesz ciesze sie, ze zrobilas to pierwsza, bo od dluzszego juz czasu zastanawialo mnie czy cale ziarna nie beda jednak zbyt bardzo dominowaly wypieku – jak juz jestes taka fajna i pierwsza probe zrobilas za mnie, to zaczynam marzyc o maslanych z kawa… Buzka :*

    PS. Ad vocem *** – wiesz, tak zastanawialam sie czy to aby nie Bosforek i pomyslalam sobie, ze pewnie nie bardzo, moze to ta pizama piekna, a tu jednak kawaleczek psi jest – doskonale!

  • 8 lat temu

    Oh, pamietam te kolonie i obozy !!! Ja na kolonie przewaznie jedzilam nad Baltyk, a na obozy w gory. na obozach tez nie mylismy sie tak dokladnie przez 2 tygodnie.. Ale to byl raj na ziemy !!! Pierwsze milosci, zielone noce i malowanie pasta do zebow, no i przyjaznie, ktore utrzymuje do dzisiejszego dnia 🙂 A co do ciasteczek to wygladaja przepysznie !

  • 8 lat temu

    Super piszesz, bardzo przyjemnie czyta się każdego nowego posta. Nie ma to, jak miec co wspoominac:) Piękne zdjęcia, ciacha boskie! Pozdrawiam!

  • 8 lat temu

    Teraz doczytałam w komentarzach o uwielbianej "Ani z Zielonego…" – niesamowity zbieg okoliczności bo to jedna z ukochanych książek i film rownież, w opisie mojego profilu!!
    Dla mnie "Ania…" to klasyka 😉 I jakby to powiedziała slonagnowo młodzież "Ania rulez"

  • 8 lat temu

    ja byłam jedynie na 2 koloniach…zmieniły moje życie na zawsze…i zakochałam się tam…kocham do dziś 🙂
    a może od ciasteczek siostra czarna wróciła? 😉

  • 8 lat temu

    Znaczy starzeje sie, skoro tak sie powtarzam :))

  • 8 lat temu

    Ustrzelona i wyróżniona zostałaś przeze mnie, Aniu 🙂 Zajrzyj i skrobnij kilka więcej słówek o sobie 🙂
    Pozdrawiam cieplutko :*

  • 8 lat temu

    hi ania, those cookies look amazing ^^ .. yummy ^^!! XOXO

  • 8 lat temu

    Och.. te miłości.
    Ja pamietam uniesienia do kolegi brata miałam wówczas 7 lat,on 13? 🙂
    Nie masz za co dziękować;*

  • 8 lat temu

    Aniu nominowalam Cie do Kreativ Blogger Award 🙂

    pozdrawiam serdecznie!

  • 8 lat temu

    Aniu, "ustrzeliłam Cię", bo mogłabyś zdradzić jeszcze coś o sobie 😉

  • 8 lat temu

    Panienko 😉 Ale u Pani dziś romantycznie 🙂 Fiu fiu 😀
    Wiesz co tak sobie myślę, że takie prawdziwe wspomnienia to jest coś! Nic na siłę, naturalne i co chwilę odżywające w nas. Ja niestety ani na kolonii ani na obozie nigdy nie byłam – moja Mama chyba zbytnio się o nas martwiła. Troszkę żałuję bo nie mam takich wspomnień. Ale zawsze mogę wpaść do Ciebie i poczytać 🙂 Zdjęcia śliczne a Bosfor ti chyba ciastka chciał podeżreć co? 🙂

    Ściskam Cię mocno i weekendowo się żegnam z Panienką 🙂

    :*

    PS
    Proszę się w weekend za dużo nie uczyć! 🙂

  • 8 lat temu

    Najpierw zaskoczyło mnie, że masz czarną siostrę… Zacząłem czytać jeszcze raz, wolniej i z podejrzliwością także dwa razy czytając o tym czarnym chłopaku, żeby wiedzieć na pewno jak to z nim było :))))) Jak już w końcu ustaliłem kolejność i okoliczności wszystkich zdarzeń doszedlem do następnego miejsca w tekście, który znów przeczytałem dwa razy. Nigdy nie słyszałem o ziarnkach kawy zapiekanych w ciasteczkach…
    Po raz trzeci więc mocniej zadziałała wyobrażnia :))
    Ciasteczka bardzo kuszące – przez tą kawę szczególnie a skoro jeszcze nastrajają romantycznie…. – jak można się im oprzeć?? 🙂

  • 8 lat temu

    Aniu, dawno Cię już nie było 🙁 Wracaj do nas choć na chwilkę, odpoczniesz od nauki 🙂
    Buziaczki cieplutkie wysyłam :*

  • 8 lat temu

    I mówisz Aniu, że tych ziarenek kawy nie można wyczuć- w sensie smakowym? 😮 Naprawdę trudno mi w to uwierzyć 😮 Ale wierzę na słowo, a ciasteczka wyglądają szalenie apetycznie, zwłaszcza w towarzystwie bialutkiego mleka 😀

  • 8 lat temu

    MAjano, dziękuję! :))

    Mafilko, są superowe, polecam 🙂

    Karolciu, bardzo słuszna uwaga. Mam podobne wrażenia, jeśli chodzi o kawę w wypiekach.

    SanFran, będę z niej (córeczki:) ludzie, skoro już teraz podoba jej się aromat kawy! 😉

    Basiu, a widzisz, jestem Twym testerem 🙂 Ziarna kawy szczerze CI polecam, nie ma co się ich bać, bo w smaku sa delikaniejsze, niż kawa mielona. To podczas mielenia wydobywa się najgłębszy smak kawy, a także pewna gorzkość. A ziarenka są jak jakiej nieznane orzeszki. ALE ja je trochę siekam, bo w całości trudniej je zgryźć.
    Bosfor wszędzie wtyka swój nos ( i język), z reszta tuż po zrobieniu tego zdjecia zjadł ziarenko kawy, leżące obok 🙂

    Joanno, zielone noce to było coś 🙂 Chociaz trochę się ich bałam…

    Kredko, dziękuję Ci za te słowa!

    SanFran, "Anię.." tu wielbi chyba sporo blogowiczek 🙂 Ja nosze się z zamiarem powrotu do lektury wszystkich tomów "Ani…', ale nie wiem, kiedy znajdę na to czas…

    Aga-aa, to podobnie jak u mnie, z tym, że ja już niedawno zakonczyłam tamten związek 😉

    Beo, to oznacza, ze mam dobrą pamięć, co najmwyżej! 😉

    Gine, thaks :)))

    Tili, Olu,An-no już się do tego ustosunkowałam 🙂 Dziękuję Wam!

    Olciaky, wcześnie zaczynałaś 😉

    Polko, och, ostatnio to w ogole zbyt wiele się uczyć nie mogę, tak się marnie składa. Nie chce mi się. Wolę piec… 😛

    Desmondzie, czarna siostra to rzeczywiście byłoby coś 😉 Ja tez nigdzie nie widziałam ziarenek kawy, co mnie napawa niejaką dumą, bo to jeden z moich nielicznych, w pełni autorskich pomysłów 🙂

    Tili, gdy pisałaś ten komentarz, jak pisałam nową notkę 🙂

    Porcelanko, ,musisz upiec te ciacha, skoro jesteś niedowiarkiem! 😉 A tak na serio, to z kawą jest tak: zmielenie ziarenek wydobywa z nich głęboki, b. ostry, trochę gorzkawy aromat. Natomiast całe ziarna kawy, które są – jak wiadomo – prażone, nie mają w sobie tej ostrosci. Są chrupkie i… ciężkie do opisania w smaku, ale właśnie takie… mało kawowe 🙂 Gdybym dostała takie ciastko, chyba bym nie wpadła na to, ze jest z kawą.

    Pozdrowienia slę!

  • 8 lat temu

    No właśnie trudno mi uwierzyć, zwłaszcza, że ja do kawy jak do jeża ;D Będe wąchać z uznaniem z daleka ale im bliżej tym ma mina coraz mniej błoga, a zetknięcie się ze smakiem to jak z kolcami -nie, to nie to 😉 Dlatego cokolwiek Twój eksperyment kuchenny mnie nastawia okoniem- a co będzie jak ja wyczuję?:P 😀 No ale masz rację, kto nie spróbował, ten nie wie 😀 Może zatem w ten weekend… 🙂 Powiem Ci Aniu, że ja nie jestem takim zapalonym kucharzem- jestem takim małym kuchcikiem co lubi posiedzieć w kuchni, popatrzyć i od czasu do czasu wypróbować potrawę, która mnie skusiła 😀 Zawsze podziwiałam ludzi, dla których kuchnia to pracowania alchemika, która ich co dzień przyciąga niezgłębioną wiedzą tajemną,tajemnicami smaków i aromatów, z której codziennie wychodzą z zarumienionymi policzkami, podekscytowani, spełnieni 😀 I taka atmosferę u Ciebie znajduję, zakorzenioną w istnieniu, w przyrodzie,ciekawą nowych smaków świata- dlatego tak lubię zaglądać do Twojego zakątka 🙂

  • 8 lat temu

    POrcelanko, z przyjemnością prześlę CI jedno ciacho, kiedy je będę ponownie robić. A na pewno je w przyszłości powtórzę! Zatem Ty nie bedziesz musiała tracić czasu w kuchni, a zobaczysz, czy to woje klimaty.

    Tak ładnie zawsze mnie komplementujesz, że czytam Twoje zdania po kilka razy. Strasznie mnie cieszy fakt, ze tak mnie odbierasz.

    Ciepło Cię pozdrawiam!

    PS a z ciastkami nie żartuję.

  • 8 lat temu

    Aniu, czy w przepisie nie powinno być dodanego jajka? Właśnie zrobiłam Twoje ciasteczka i – niestety – dość mocno się kruszą. Mam wrażenie, że właśnie jajka zabrakło… ale poza tym są przepyszne. Pozdrawiam serdecznie 🙂

  • 8 lat temu

    Muffingirl, jeszcze raz przeczytałam uważnie przepis, ale nie, nie ma tam jajka. Moje ciastka były dosyć kruche, ale w ramach normy,tzn. nie rozsypywały się.

    NIe wiem, co może być przyczyną takiej kruchości Twoich… Może mąki za dużo Ci się sypnęło?

    Obawiam się, że dodatek jajka sprawiłby, ze bylyby zbyt twarde, więc lepiej nie dodawać.

    Ale dobrze, że chociaż smakowały 😉

  • 7 lat temu

    Upiekłam. Oczywiście, że są pyszne! I ziarna kawy, chociaż jej amatorką- może z racji wieku- wcale nie jestem, świetnie tutaj pasują.

    http://fabrykasmaku.blox.pl/2010/03/Weekend-pod-znakiem-czekolady-Czekoladowe-ciastka.html

  • 5 lat temu

    "Tak czyste i naiwne, jak czyste jest życie, gdy ma się czternaście lat"
    jeszcze kilka dni, kilka chwil oddycham w przestrzeni czternastolatki. Od dziś studiuję każdy wpis na Twoim blogu, na żadnym innym nie będę tego robić, nikt tak nie pisze.
    A ciasteczka zrobię napewno, bo jestem kawomaniaczką i czekoladocholiczką i mam dardzo dużo kawy w domu 🙂 (tej pysznej z moonlightcoffee !)
    Pierwsze miłości , pierwsze pocałunki, no tak = kolonie!

    Pozdrawiam,
    dobrej nocy,
    bo będzie Twój blog mą lekturą przed snem.

Zostaw komentarz