A dziś czas na francuza na słono.Być może niektórzy 😉 przekonają się do wytrawniejszej wersji ciasta francuskiego, w towarzystwie kurczaka i pysznych warzyw.

Odsmażane, bo przypomniało mi się, że mam w zanadrzu jeszcze w archiwum kilka zdjęć, które lezakowały w komputerze dośc długi czas.

Truskawki pojawiły sie już dosyć dawno, ale powstrzymywałam się od ich kupna, by nie zepsuć sobie pierwszego razu. Ten pierwszy, coroczny kęs soczystej truskawki musi być idealny- słodycz plus jędrność owocu, tego oczekuję.Dlatego spróbowaliśmy ich dopiero tydzień temu.Na początek najpyszniejszy banał pod słońcem, klasyk nadchodzącego lata- truskawki z jogurtem.

Robiłam niedawno tartę z rabarbarem- co prawda nie zdążyliśmy jej uwiecznić na zdjęciach, ale za to samodzielnie uwieczniłam rabarbar- na ścianie…

Jeszcze nigdy nie robiłam szparagów. Po pierwsze, wydawało mi sie zawsze, że są niebotycznie drogie, a po drugie- spróbowałam je kiedyś w restauracji i to skutecznie zobrzydziło mi te warzywa na długi czas.

Czas zamieścić kolejnego posta, zwłaszcza, że mnóstwo potraw przewinęło się przez naszą kuchnię od czasu założenia tego bloga. Milczenie wynika z braku konceptu na notki, nie rozkręciłam się jeszcze i ciągle ociągałam się z pisaniem.

Raz, dwa, trzy, próba głosu. Jakie to proste, tak nagle przerwać ciszę i z biernej pozycji internetowego podglądacza przejść w na stronę czynną.