Spoglądam przez okno: przy drewnianym stole w ogrodzie usiadł pan Wiesio*. Chwilę później przybiegł Bosfor. Fakt, że nasz pies porzucił swe ulubione zajęcie (jakim ?

Po dość długiej i męczącej podróży pociągiem (a potem i autobusem), zapach świeżo skoszonej trawy uderza mnie ze zdwojoną siłą… Siadam na leżaku i wącham.

W przyszłości będę mieć dom z dużymi parapetami, by podczas deszczu odgłosy uderzeń kropli były zwielokrotnione. Uwielbiam szum ulewy… Mieszkałam kiedyś w pokoju z wielkim, dachowym oknem.

Na moje  nieszczęście lubię pastelowe barwy. Wszelkie rozmazania, zamglenia, niedomówienia, delikatne tony? Wolałabym lubować się w wyrazistej czerwieni. Albo chociaż w krzyczącej zieleni?

Są takie wyrazy, które lubię trzymać na języku jak landrynkę i powoli, powoli je smakować. Moje ulubione to m.in.: źdźbło, bursztyn, jabłuszko, szarlotka, pietruszka…

Dziesięć przypadkowych faktów o mnie:* 1. Zawsze chciałam urodzić się w maju. Oczyma wyobraźni widziałam majowe przyjęcia urodzinowe na świeżym powietrzu: zapach bzów, karuzela barw i stosy kruchych babeczek z owocami.

Gdy otworzyłam okno, głośny szum wodospadu wkradł się do pokoju. Z resztą wodospad był widoczny zza szyby, wystarczyło przebić wzrok przez zroszone listowiem gałęzie jabłonki, która ?

Noc tak cicha i spokojna, powietrze pachnie słodyczą. Obrzmiały księżyc leniwie zwisa nad miastem. Dwie latarnie naprzeciw moich okien zapalają się i gasną, jakgdyby nie mogły się zdecydować, czy przebić ciemność snopem ciepłego światła, czy pozostawić noc nietkniętą, zupełnie granatową.

„… A po całej powierzchni upalny ranek rozrzucił lustrzane tluste blaski, jak kucharka, która piórkiem umaczanym w maśle smaruje skórkę gorącego placka.

Wiosna to biel, seledyn i żółć. Cytryna to słońce. A słońca u nas dużo ostatnimi czasy? Świat jaśnieje i lśni, nawet najbardziej zakurzone kąty miasta wydają się bardziej glamour.