Dziś, na na przekór pogodzie, zjedliśmy danie we wszystkich odcieniach zieleni (doprawione bielą). Seledynowa kapusta pekińska, zielony szczypiorek (jeszcze nie z własnej hodowli, niestety ?

Czytałam kiedyś, że Aglaja Veteranyi* była segregatoromaniakiem; mówiąc po polsku: namiętnie wypełniała wszelakiej maści wycinkami kolejne segregatory Zapisane na serwetce sny.

Ostatni weekend, mimo że na wskroś szary i deszczowy, należał do tych intensywnych. (odkąd jestem poza Gdańskiem, weekendy spędzone nad morzem nabierają całkiem innego znaczenia, doceniam każdy dzień, mam do odwiedzenia wiele osób i mnóstwo miejsc, w których pragnę się znaleźć.

Tego się nie spodziewałam, doprawdy! O tej porze śnieg jest jak niezapowiedziani goście, którzy wpadają w odwiedziny tuż przed pójściem spać domowników –

Wiosenna wersja kobiecych magazynów jest bardzo przewidywalna: diety, środki antycellulitowe, sto sposobów na to, by wyglądać młodziej, tysiąc na to, by wyglądać szczuplej, peelingi, liftingi?

Wyobrażam sobie, że dokoła pachnie już wiosną. Że słychać, jak życie powoli nabiera rozbiegu, jak biel przeistacza się w seledyn, a w powietrzu czuć wiosenne wibracje?

Niespodziewanie dla wszystkich (a przynajmniej dla nieoglądających prognóz pogody) spadł śnieg. Nie liczyłam już na biel tej zimy, w głębi duszy byłam przygotowana na powolne rozmarzanie, szarzenie i pluchę.

Siedzę w kawiarnianej części cukierni (jeśli wiecie, co mam na myśli), w towarzystwie dwóch czekoladek i kawy w białej, prostej filiżance (chwilę później rozlega się cichy trzask ?

Jakieś 10 lat temu moja kolekcja książek kucharskich składała się z dwóch pozycji (Całusków pani Darling i Łasucha Kulinarnego), zaś mój zeszyt dopiero zaczynał wypełniać się przepisami.

To był intensywny weekend. W mojej głowie kłębią się dziesiątki scen, smaków i obrazów, które pragnę zachować w pamięci. Poruszający film Zelenki ?Bracia Karamazow?.