Był ponury, ciemny poranek. Obudziłam się równie szara jak dzień, który dopiero wstawał. Spojrzawszy przez okno wiedziałam, że jeśli czegoś z nim (wstającym dniem) nie zrobię, to czas prześlizgnie się przez moje palce i wieczorem poczuję tylko niesmak.

Jeszcze kilka dni temu kuchnia była jasna i pełna życia. Na dworze lśnił czysty śnieg. Od wczoraj panuje przerażająca szarość. Wilgoć wślizguje się do butów, błoto przykleja do podeszw.

Styczeń to taki lekki miesiąc. Świeży i wymuskany. Mimo, że od grudnia problemów wcale nie ubyło, mimo, ze jestem taka, jak rok temu –

Sobotni wieczór, za oknem mrok. Chłód powoli ścina podtopiony śnieg, szarość dnia ustąpiła miejsca granatowej nocy… Siedzę w kuchni i wertuję kartki, raz jeszcze spoglądam na podkreślone różowym żelpenem fragmenty.

Uwielbiam monochromatyczność zimy! Pasmo bieli ciągnie się aż po horyzont – jesli dostrzegam skrawek zieleni, to jest to tylko jej mentolowa, orzeźwiająca wersja, jeśli przez śnieg przebija się skrawek błękitu, to ma on krystaliczny odcień…

luty 2009 r.: A oto i baaaardzo spóźniony przepis („pycha” to subiektywny komentarz cioci 🙂 (pieczemy w 180 st. C. przez około godzinę) *** W tym roku choinka jakby mniej pachniała.

… ale z głębi serca: wesołych świąt, moi mili (a raczej moje miłe:)! Kiedy dwa dni temu wracałam wieczorem do domu, w oknach migały ubrane choinki, niemal w każdej kuchni dostrzegałam domowników, pichcących coś na święta, a ulicą, między domami, ciagnęła się wstęga bożonarodzeniowych zapachów.

Być może gdybym urodziła się we Francji, takie potrawy wywoływałyby u mnie przerażenie… Ale że urodziłam się w Polsce, w krainie kotleta schabowego (mniam:), lubię czasem zjeść rzeczy, które zagranicą wydają się wręcz perwersyjne: zawiesisty bigos, śledzia w occie, pajdę razowca ze smalcem…

Jako że pierwotny przepis w tajemniczy sposób zniknął ze strony (pewnie podczas przeprowadzki na własną domenę), mam dla Was zdjęcia z ta recepturą.

Gdy wróciłam z nart, zastała mnie na blogu miła niespodzianka:Liska wyróżniła mnie nagrodą Uber Amazing Blog :)) Początkowo nie wiedziałam, o co chodzi, ale po odnalezieniu odpowiedniego posta, po przeczytaniu regulaminu UAB stwierdziłam, że na mnie tez przyszedł czas!